poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Lustereczko, ześlij kobietom dożywotnie karmienie bitą śmietaną. Im one grubsze tym ja chudsza!

Jako małolatka lubiłam sobie myśleć, że jestem wróżką Witch- bo one latały, miały super stroje i nadprzyrodzone umiejętności. Jako nieco starsza małolatka lubiłam przeglądać plakaty w Bravo, wieszać je na ścianie i uparcie wierzyć, że któregoś pięknego dnia stanę się utalentowana jak Aguilera i śliczna jak Britney w piosence Oops! I did it again. Później zazdrościłam wzrostu modelkom, opalenizny latynoskom, ciał sprinterkom i mieszkań bohaterom reality show Dom nie do poznania. A dziś? Choć pogodziłam się z tym, że śpiewać nie potrafię, nie mam skrzydeł ani umiejętności rozstąpienia morza to powody do zazdrości pozostały niezmienne. Dziś Bravo nie przeglądam, za to nierzadko zerkam na profile na Instagramie niesamowicie ślicznych dziewczyn i zastanawiam się jak to jest możliwe, że można mieć WSZYSTKO. Gdybym miała podać jeden powód dlaczego warto być mężczyzną to odpowiedziałabym bo Panowie nie czują się źle z powodu tego, że po świecie kroczy przystojniejszy od nich. Bo my się porównujemy, patrzymy która chudsza, lepiej ubrana, która ma dłuższe włosy i zgrabniejsze nogi. Idąc na imprezę z chłopakiem życzymy sobie, aby wszystkie były brzydsze od nas. Zazdrość? Niskie poczucie własnej wartości? Zaniżona samoocena? PO PROSTU KOBIETA. Trudno to wyjaśnić, jeszcze ciężej zrozumieć. Ale jest w nas taka nieodparta chęć zawładnięcia wszystkim. I choć wiemy, że to niemożliwe bo ideały nie istnieją, to uparcie wierzymy, że akurat nam się uda! I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że smutek/złość wywołuje to co w nas niedoskonałe. Przez dwadzieścia trzy lata nie spotkałam kobiety, który nie miałaby w sobie czegoś, co chciałaby zmienić. Bo brzuch ciągle nie taki jak u innej, włosy wciąż za krótkie i za rzadkie a angielski nadal kuleje. Ulepszanie siebie samego jest czymś dobrym, gorzej jednak, że my, kobiety, za bardzo skupiamy się na tym czego w sobie nie lubimy i za mało doceniamy to co się nam udało. Z każdej strony próbują nam uświadomić, że mimo wszystko ważne jest to kim jesteś i co wiesz a my nadal swoje. Na szczęście prędzej czy później w życiu każdej z nas pojawia się ktoś, kto ucisza tego podłego chochlika wytykającego paluchem każdą drobną niedoskonałość. Ale jak przetrwać wtedy gdy go brak? Albo co zrobić gdy jest a my wciąż niezadowolone?! Jak żyć, żeby nie zwariować, nie zazdrościć, być szczęśliwym i lubić siebie? Pewne jest to, że lepsze będą zawsze. Można więc dążyć do tego aby być najlepszą wersją siebie samego, albo szaleć na Instagramowych profilach zaciskając sobie pętlę na szyi z powodu każdej, która piękniejsza. Preferuję wersję numer jeden, choć przyznam, że podły chochlik wpada do mnie z niezapowiedzianą wizytą przynajmniej raz dziennie. Daję mu wtedy w twarz i każę wyjść ale kurde nie słucha.

Sneakersy: CzasNaButy <klik>
Napisała: Pati
Na zdjęciach: Marsi.