poniedziałek, 28 lipca 2014

Za miesiące wejdę w rozmiar ZERO!

Pamiętam swoje początki zdrowszego trybu życia. Miałam jakieś dziewiętnaście lat i blade pojęcia na temat czegokolwiek. Pierwszy rok studiów, kebaby, frytki i dużo alkoholu. Nie podobam się sobie. Chcę schudnąć. Wydawało mi się, że to chodzi o to, żeby nic nie jeść. Pamiętam, że poddałam się nawet takiemu zabiegowi. Mówię sobie: przez trzy dni będę piła tylko kawę i wodę, na dobry początek! Na drugi dzień tak mi się w głowie kręciło, że poszłam do PizzaHut. Później robiłam owocowe sałatki. Ale przyzwyczajona do wysoko przetworzonych rzeczy nieszczególnie zachwycałam się ich smakiem. Więc dodawałam cukru. Potem były sałatki warzywne. Oczywiście z majonezem. O dziwo chudłam! Ale nie dlatego, że zdrowo jadłam tylko dlatego, że nie jadłam tak źle jak dotychczas. Sport nigdy nie stanowił dla mnie problemu ale słabość do jedzenia została mi do dziś. Lepsze nawyki przyszły z czasem. Zanim zorientowałam się o co tak naprawdę chodzi i jak to się robi zdążyła niezdrowo wychudnąć, kilka razy przytyć i raz trafić do lekarza z powodu choroby układu pokarmowego. Dziś niby wiem choć nadal nie wyglądam tak jakbym tego chciała. Pamiętam, że jako nastolatka próbowałam się zmotywować przeglądając zdjęcia modelek. Mówię sobie: pod koniec czerwca będę wyglądać tak samo! Jak nietrudno się domyśleć koniec czerwca nigdy nie nadszedł. Dlaczego jeden nie robi nic i wygląda super a drugi wyciska z siebie siódme poty, żeby zrzucić pięć kilo? Dlaczego ona ma 180cm, wcięcie w talii i tak płaski brzuch jakiego ja nie będę miała nawet gdybym do końca życia już nic nie zjadła?  Znam chłopaka, który ćwiczy trzy razy w tygodniu a wygląda jakby mieszkał na siłowni. Znam też kobietę, dla której pozbycie się choćby jednego kilograma stanowi niewyobrażalny wysiłek. Jako dziewiętnastolatka wywieszam na ścianie zdjęcie Adrianny Limy i mówię sobie: taka będę! Jako dwudziestoparolatka ściągam to zdjęcie bo wiem, że nigdy taka nie będę. Chodzi o to, żeby być najlepszą wersją siebie samego.


POMYSŁ NA OBIAD
Kasza jaglana z kurczakiem, serem niebieskim i warzywami.

Czego potrzebujemy?
szklanka kaszy jaglanej
pół kilo kurczaka
puszka białej fasoli
kiełki na patelnię
niebieski ser pleśniowy
cebula
dwa ząbki czosnku
por
sól, pieprz, zioła, oliwa z oliwek
Dlaczego warto jeść kaszę jaglaną?
Kasza jaglana zdecydowanie przegrywa z ryżem, ziemniakami czy makaronem. Brak jej rozgłosu w polskiej kuchni. A szkoda. Jest zdrowa, tania i smaczna. Stanowi cenne źródło białka, jest lekkostrawna, pomaga w budowaniu masy mięśniowej, zawiera witaminy z grupy B, wzmacnia pracę jelita grubego.

Niestety, w Polsce częściej stanowi karmę dla kanarków niż składnik naszej diety. Pora to zmienić!
Dziś wersja na słono.
Jak to zrobić?
1. Kaszę przygotowujemy według opisu na opakowaniu.
2. Kurczaka podsmażamy na patelni, przyprawiamy do smaku. 
3. Ser pleśniowy kroimy w drobną kostkę.
4. Na osobnej patelni podsmażamy posiekaną drobno cebulę, czosnek, por. Dorzucamy kiełki oraz białą fasolę.  
5. Podsmażone warzywa dodajemy do ugotowanej kaszy. Dokładnie mieszamy. 
6. Na talerzu układamy porcję kaszy z warzywami, następnie kurczaka oraz ser.
7. Najlepiej smakuje ze słodkim sosem chili lub sosem sojowym.
Napisała: Pati.

niedziela, 27 lipca 2014

Kogo możemy nazwać kuzynką prostytutki ?

Kobieta chce być ładna i podobać się innym. I to nie jest kwestia próżności, tego, że nie mamy nic więcej do zaoferowania, jesteśmy mało wartościowe albo jakieś płytkie. Tak było od zawsze i nie zmieni się przez najbliższe kilka epok. W końcu należymy do przedstawicielek płci pięknej, więc kto ma się podobać jak nie my? Nie będę mówić o banałach, że każda ma coś w sobie, z tym że jedna dba o siebie bardziej inna mniej. Choć jest to prawdziwe i jednocześnie smutne, że tak wiele potencjałów zwyczajnie się marnuje. A co z tymi, które mają wszystko? Są prześliczne, znane, wysokie, noszą rozmiar zero i mają znanego piłkarza u boku. Medialne machiny informują mnie o tym, że takie istnieją, choć przez dwadzieścia trzy lata żywota nie miałam okazji spotkać ani jednej. Na moje szczęście rzecz jasna! Za to ostatnio niezwykle często i oczywiście przypadkiem poznaję kobiety, których zdefiniować jeszcze nie potrafię. Lubię mieć swoje zdanie na konkretny temat a ten jeden pozostawiam bez komentarza. W niektórych kręgach ów typ kobiety nazywany jest DZIEWCZYNĄ, KTÓRA WIE, CZEGO CHCE, w innych kuzynką prostytutki. Mowa o tych zadbanych (czy raczej zrobionych), które nierzadko przypominają własne klony. Ponadto nie kryją się z tym, że ich utrzymanie kosztuje, więc bezpardonowo wiążą się z nieprzyzwoicie bogatymi facetami. Utrzymanki czy sprytne lisice? Co je charakteryzuje? To, że nie są darzone szczególnym szacunkiem, raczej lekceważone i traktowane w charakterze hostessy, których głównym zadaniem jest uprzyjemnianie czasu. Omija je obowiązek powiernika cudzych problemów, za to korzystają ze wczasów w luksusowych hotelach. Chyba jednak są sprytne. Może nie ma co być takim poczciwym bo najgorzej się na tym wychodzi? Choć z drugiej strony wiem, że mężczyźni lubią być dumni ze swoich kobiet a ładna buzia nie budzi (i na całe szczęście nigdy nie będzie budzić) szacunku. KOBIETA ZDECYDOWANA, KTÓRA DĄŻY DO CELU czy KURTYZANA?

Wiem, że w życiu opłaca się być przebiegłym  ale wiem też, że warto jest być niezależnym. Ja wybieram to drugie.


Napisała: Pati.
Zdjęcia: Marsi
Na zdjęciach: Pati.

czwartek, 24 lipca 2014

Do urlopu został tydzień. Jak zrzucić 9 kg? Kochani, pomocy!

Nic nie śmieszy mnie bardziej niż cudowne diety cud pod tytułem UPRAGNIONA SYLWETKA W TRZY TYGODNIE! Ostatnio natrafiłam na `ciekawą` propozycję firmy, oferującej nam pakiet odchudzający w wysokości połowy wypłaty najniższej krajowej. Co magicznego proponują? Że schudniesz w trzy tygodnie osiem kilo i zmieścisz się w upragnione dżinsy. Oczywiście bez wysiłku w postaci sportu i bez efektu jojo. Skoro to takie skuteczne to dlaczego na ulicach wciąż tyle ludzi z nadwagą? Zrzucenie wagi nie jest problemem, to chodzi o to, żeby ją utrzymać. Super pakiet oferował nam jakieś pseudo potrawy w proszku, którymi zastępujesz normalny posiłek, plus preparat zmniejszający apetyt, środki przeczyszczające i krem rzekomo zmniejszający cellulit. Podsumowując: przez trzy tygodnie dostarczasz głodowe ilości kalorii. Czy to taki cud, że schudniesz? Dłużej niż trzy tygodnie organizm zwyczajnie nie pociągnie, więc jeśli chcesz przeżyć MUSISZ ZACZĄĆ JEŚĆ. Więc siłą rzeczy przytyjesz, bo skoro dotychczas nie jadłeś nic to teraz COKOLWIEK będzie przez Twój organizm magazynowane, na wypadek następnej głodówki. A jeśli złożysz reklamację? No jak to?! My Panią odchudziliśmy, to Pani zaczęła jeść. A co z magicznymi wczasami odchudzającymi? Nie skłamię mówiąc, że to samo. Przez tydzień intensywnie ćwiczysz, zjadasz minimalną dawkę kaloryczną i śpisz odpowiednią ilość godzin. Oczywiście chudniesz. Jednak dbanie o sylwetkę nie może być sensem życia samym w sobie. Prócz tego masz milion innych spraw na głowie jak praca, szkoła, dzieci. Nie sposób jest koncentrować całego swojego czasu na pracę nad sylwetką bo życie tak nie działa. Wracając do domu po odchudzających wczasach nie dasz rady ćwiczyć cztery godziny dziennie, pewnie dlatego, że przez osiem siedzisz na uczelni, nie licząc dojazdu i powrotu. Więc znów tyjesz. Twoja wina? Oczywiście, że nie. Jesteśmy ludźmi a nie maszynami nakręconymi na spalanie kalorii. Jakie więc wnioski? Za nadprogramowymi kilogramami kryje się konkretny styl życia, którego efektów nie sposób pozbyć się w kilka dni. Jeśli ktoś myśli, że zastosuje drastyczną dietę a po osiągnięciu wymarzonej wagi wróci do dawnych nawyków bez większych konsekwencji to jest w błędzie. #sprawdziłam. Co więc robić? Sposób jest jeden i dla wszystkich ten sam. Mniej radykalny i zdecydowanie bardziej rozciągnięty w czasie, ale inny nie istnieje. W każdej chwili możesz zacząć.

ŚNIADANIE godzina 8.30

MIĘDZY POSIŁKAMI
Smoothie bananowy
1 banan
100 ml mleka
100 ml soku pomarańczowego
3 łyżki jogurtu greckiego
kostki lodu
Wszystkie składniki umieścić w blenderze i miksować na wysokich obrotach przez około minutę. 

OBIAD godzina 14.00
Kurczak w sosie jogurtowo-koperkowo-czosnkowym, warzywa na parze.

MIĘDZY POSIŁKAMI
Dlaczego warto jeść fasolę?
Rośliny strączkowe to doskonałe źródło białka roślinnego, mają też duże znaczenie w budowaniu i kondycji włosów, skóry i paznokci. Fasola jest bogata nie tylko w błonnik ale też w wiele składników mineralnych takich jak magnez, wapń czy żelazo.

KOLACJA godzina 19.00

NATURALNY SPALACZ TŁUSZCZU
Ostatnio dość często dostajemy wiadomości z pytaniem o to jakie naturalne składniki wspomagają proces odchudzania. O ile nie wierzymy w magiczną siłę chemicznych mieszanek rodem z pracowni Frankensteina, o tyle odpowiednio skomponowane zioła są w stanie wspomóc spalanie tłuszczu. Wypróbowałyśmy dość dużo preparatów i tym, którego możemy Wam polecić jest Slimtox.
Ogranicza apetyt, przyspiesza metabolizm a w połączeniu z dietą i sportem daje naprawdę zadowalające efekty.
Polecamy szczególnie tym, których waga (mimo wysiłków) stoi w miejscu.