czwartek, 20 listopada 2014

A do ślubu pójdę odziana w szczęście.

Są dwa rodzaje kobiet: te, które upolowały już tego jedynego i te, które są w trakcie. Być w trakcie to znaczy mieć chłopaka/partnera lub przebywać w niezobowiązującym związku ze sobą samym, czyli być singlem. Nasze życie nieustannie kręci się wokół szeroko rozumianego STANU. Możesz przebywać na rynku wolnych i nieśmiało się rozglądać, możesz tkwić w związku beznadziejnym albo udanym, możesz być tuż przed ślubem, tuż po, rozwodzić się albo w końcu cieszyć upragnioną wolnością. Wariantów jest wiele, a większość z nas nieświadomie wybiera opcję: to skomplikowane. Jest tylko jeden typ kobiet, które są bezwarunkowo szczęśliwe, dla których nic nie jest skomplikowane. Jakie to kobiety? Te tuż przed ślubem! Kilka dni temu miałam przyjemność poznać dwie dziewczyny, których status i stan umysłu lada moment ulegnie zmianie. Jak ostatnio udało mi się pozbyć uczucia zazdrości, tak kilka dni temu uderzyło mnie ze zdwojoną siłą. I wcale nie zazdroszczę tego, że będą miały mężów a ja nie. Zazdroszczę im wszechogarniającego szczęścia. Patrzę na nie i widzę, że promienieją. Na co dzień cicha i raczej skryta dziewczyna na pytanie `A jaką będziesz miała suknię?` nakręca się jakby opowiadała dziecku bajkę. Niektóre nazwy tkanin słyszałam po raz pierwszy w życiu. Moja babcia do opisania tego stanu używa określenia `lata z ogonem do góry`. Mi kojarzy się ono z uczuciem, gdy nowy chłopak po raz pierwszy zaprasza na noc. Powiedzonko babci wzięło się od tego, że jej rudy kot biegnie przez pół podwórka ze sterczącym ogonem, słysząc szelest opakowania od karmy. Wygląda wtedy jak małpa i przy tym niesamowicie mnie śmieszy. Wszyscy raz na jakiś czas bywamy takim rudym kotem, choć zdecydowanie za rzadko. Dlatego zazdroszczę wszystkim tym pannom tuż przed wydaniem, których dzień i noc rozpiera energia nie od pojęcia dla nas- singli. Nie wiem czy to wizja sukni, gości, wesela czy podróży poślubnej wprowadza w ten błogi stan. Wiem tylko, że to mało istotne. Kota kręci szamka i on to wie. Nas kręci coś nowego. I też to wiemy.

Wszystkim tym, którzy tak jak ja są zmęczeni monotonią- życzę uniesienia ogona.
Jutro w Hali Arena w Poznaniu odbędzie się Poznań Hip Hop Festiwal. Otwarcie drzwi o 17.30. Ponadto będzie można odwiedzić stoisko handlowe Wize and Ope z 25% obniżką na wszystkie produkty. Tym, którzy mają ochotę spotkać się z nami- zapraszamy ;)

czapka Adidas ---> ok 150 zł
bluza Adidas -----> 200 zł KLIK!
futro Signific ---> 99,99 zł KLIK!
zegarek  Wize and Ope ---> 245 zł KLIK!
spodnie Saint Mass ---> 199 zł KLIK!
buty Adidas Jeremy Scott ---> 949 zł

Napisała: Pati
Zdjęcia: Pati
Na zdjęciach: Marsi

środa, 19 listopada 2014

Cześć, daj się zjeść.

Nienawidzę tego! No zawiesił się! Słyszę z pokoju obok i domyślam się, że komputer nie chce współpracować z moją siostrą. Po tym krzyku chyba nieco zgłodniała więc poszła sobie zrobić coś do zjedzenia. Nie wyszło, zważyło się, to rzuciła tą wredną patelnią. Ściana brudna, pozostaje jedynie ze złości kopnąć sprawcę bałaganu. Teraz kostka boli ale już jest znacznie lepiej... śmieje się. Oto żywioł. Kobieta bez problemu z euforii gładko przechodzi w rozpacz. Jesteśmy zmienne i przesadzamy z okazywaniem wszystkich emocji. Moja przyjaciółka potrafi rano cieszyć się ze słońca za oknem, a już wieczorem płakać pod prysznicem przez to, że jej chłopak przez cały dzień na napisał. Albo biegamy codziennie do siłowni, albo całymi miesiącami nie ćwiczymy. Zdarza się nam przesadnie zdrowo odżywiać, a potem, nie wiadomo dlaczego, już inne myślenie wciąga nas bez reszty i wszystko jedno, co w siebie wrzucamy. Idea bycia idealną sprawia, że tak łatwo popadamy ze skrajności w skrajność. Jak nam coś nie idzie to się w tym zatracamy. Nie znam kobiety, na którą niepowodzenia działają motywująco. Chcemy balansować gdzieś pomiędzy normalnością a perfekcjonizmem a kończymy w łożu rozpaczy, przytłoczone papierkami po słodyczach. A to wszystko dlatego, że lubimy od zaraz! Wydaje nam się, że jak sobie postanowimy, że od jutra chudniemy to tak się stanie. My kobiety tak mamy, że rzadko jesteśmy racjonalne. Ale może to nasza zaleta? Rozumem ma być mężczyzna, kobieta to żywioł. Więc krzyczymy, obrażamy się, potem się śmiejemy i zaraz znów krzyczymy. Chudniemy, tyjemy, idziemy na zestaw powiększony w McDonald`s a n drugi dzień nie jemy nic. Nasza rada co do życia i diety: nie dać się zwariować. Jak to robić? Same jeszcze tego nie wiemy. Ale pracujemy nad tym ;)

W listopadowy wieczór podrzucamy Wam pomysł na smaczną przekąskę. Jesienne wieczory bywają długie, więc jeśli ktoś nie ma pomysłu na kolację- to już ma ;)

NALEŚNIKOWE WORKI Z NADZIENIEM
Czego potrzebujemy?

składniki na farsz:
500 g filetu z piersi kurczaka
serek twarogowy 150 g (może być smakowy)
puszka mieszanki fasoli (jaś karłowy, fasola czerwona, fasola biała, ciecierzyca)
świeży szpinak 150 g
czosnek

ciasto na naleśniki:
2 szklanki mąki razowej
1 jajko
1 szklanka mleka 0,5%
1 szklanka wody gazowanej
sól, pieprz

1.Kurczaka kroimy w kostkę (przyprawiamy do smaku), szpinak siekamy.
 2. Czosnek siekamy lub przepuszczamy przez praskę. My wykorzystałyśmy wygodny siekacz ;)
Wystarczy wrzucić kilka ząbków czosnku, zamknąć pokrywkę i przeturlać po blacie ---> KLIK!
 3. Wszystkie składniki wrzucamy na patelnię. Dobrze jest wykorzystać patelnię, na której możliwe jest smażenie beztłuszczowe. Dzięki temu zmniejszymy kaloryczność posiłku ---> KLIK!
ps. Kurczaka dobrze jest przygotować wcześniej na osobnej patelni, gdyż potrzebuje on więcej czasu niż szpinak.
 4. Dodajemy serek twarogowy. My wykorzystałyśmy serek z ziołami.
5. Wszystkie składniki smażymy przez około 10 minut na małym ogniu. 
Przyprawiamy wedle uznania. Najlepiej jest wykorzystać sól i pieprz z młynka bo smakuje o wiele lepiej ---> KLIK!
 6. Na osobnej patelni przygotowujemy ciasto na naleśniki. Mam nadzieję, że wszyscy wiedzą jak to się robi ;) Tym, którym wypadło z głowy przypominamy:

2 szklanki mąki razowej
1 jajko
1 szklanka mleka 0,5%
1 szklanka wody gazowanej
sól, pieprz

Mąkę przesiać, dodać jajka, mleko i sól. Przed samym smażeniem dodać do ciasta wodę. Naleśniki smażyć z dwóch stron na średnio rozgrzanej patelni teflonowej.

Łyżkę farszu położyć na środek naleśnika.
 7. Uformować `worek`. Jeśli naleśnik się rozpada można użyć sznureczka. Gotowa przystawka najlepiej smakuje w towarzystwie sosu ziołowego lub koperkowego.
Napisała: Marsi
Zdjęcia: Pati

wtorek, 18 listopada 2014

Śnieg w sprayu na bank wynaleziono w naszym kraju.

Gdy byłam dzieckiem nadejście świąt przeżywałam mniej więcej od połowy listopada. Moim największym problemem (z którym do dziś z resztą sobie nie radzę) było ogólne założenie, że święta (ponieważ są święte!) musza być idealne. Takie prawdziwie domowe, jak z bajki. Miałam grę komputerową o nazwie Santazia, działająca jak adwentowy kalendarz. A ja przestawiałam daty w komputerze by móc zagrać wcześniej. Po to, żeby wprowadzić się w świąteczny nastrój. Prawdziwa radość ogarniała mnie jednak dopiero wtedy, gdy do sklepowych półek spływał świąteczny asortyment (czyli mniej więcej po 11 listopada). Choć i tak nic nie nakręca świąt tak bardzo jak telewizyjne reklamy. Za dzieciaka patrzyłam na bożonarodzeniową reklamę kawy Jacobs i nie miałam tych rozkmin co dziś. A co wiem dziś? Że wigilijny obrazek, którym raczą nas koncerny to efekt starań dziesiątek osób. Sztab ludzi pracuje nad kawałkiem pustego pomieszczenia, z którego człowiek od światła, architekt wnętrz, dekorator i cholera wie kto jeszcze wydobędzie w końcu ten DOMOWY charakter. Panią domu i matkę trójki dorosłych dzieci gra aktorka o figurze modelki. Ma idealne paznokcie pomalowane w stylu French, choć sama ulepiła wszystkie pierogi! Do fryzjera też zdążyła tuż przed kolacją, bo na głowie filigranowy koczek. Pochyla się w wysokich czarnych szpilkach pod idealną choinką wyciągając spod niej kartonowe pudełko z kokardką. Z pudełka wyskakuje mały, wynajęty piesek a ona zbliża do niego swoje pomalowane na czerwono usta i szepcze seksownie `Kocham ten magiczny czas`. Zapomniałam o perełkach, które dyndają na jej szyi chcąc nam wmówić, że wcale nie ma 25 lat tylko 40! Wokół pełno świec, za oknem niewinnie prószy śnieżek a w tle pali się kominek otoczony motywem czerwonej skarpety. A domowe święta w naszych polskich domach tak nie wyglądają. Na choince wiszą bombki ale każda z innej parafii, do stołu zasiadamy w kapciach, za oknem zamiast śniegu zwykle deszcz, prezenty pod choinką nigdy nie są idealnym sześcianem ze złotą kokardą a kominków nie mamy bo mało kogo na nie stać. Ale to są nasze domowe święta i za to je kochamy.

kurtka -Adidas -----> 449 zł KLIK!
buty- Adidas -----> 399 zł KLIK!
bluza- Saint Mass -----> 199 zł KLIK!
czapka- El Polako -----> 49 zł KLIK!
zegarek - Wize and Ope -----> 286 zł KLIK!

Napisała: Pati
Zdjęcia: Marsi
Na zdjęciach: Pati

piątek, 14 listopada 2014

Zjeść czy nie zjeść?

Natura tak zaprojektowała nasz organizm, by lubił jedzenie słodkie i tłuste, a najlepiej oba na raz. Poza tym gromadzimy zapasy na czas niedostatku, który nigdy nie nadchodzi. Mądra matka natura chce, żebyśmy przetrwali. Nie wzięła jednak pod uwagę tego jak ciężko się żyje w czasach, gdy wypada rozkoszować się wszystkim tym co najlepsze, jednocześnie nosząc rozmiar zero. Ciężko spokojnie egzystować będąc zawieszonym pomiędzy apetytem na życie a próbami jego poskromienia. Szczęśliwi ci, którzy nie tyją! Wydajemy krocie na słodycze i słone przekąski a potem drugie tyle na siłownię. Bo to tak właśnie działa. Najgorsze jest to, że im więcej jesz tym jesz jeszcze więcej, a gdy decydujesz się na dietę to radykalnie odmawiasz sobie wszystkiego. A ja znam jeden odmienny przypadek najbardziej nieszczęśliwej dziewczyny jaką kiedykolwiek poznałam. Figurę ma idealną, patrzysz i zazdrościsz. Spędziłyśmy razem sześć pełnych miesięcy. Nigdy wcześniej nie poznałam kogoś z tak ogromną obsesją na temat przytycia. Pamiętam sytuację, gdy zaprosiła mnie do kawiarni z okazji swoich urodzin. Moja pierwsza myśl- nareszcie zobaczę jak zjada coś co nie jest szpinakiem albo soją! Gdy weszłam jedzenie stało już na stole- dla mnie pyszny wiśniowy torcik, dla niej kawa z odtłuszczonym mlekiem BEZ CUKRU. - A Ty nic nie jesz? - Nie jestem głodna. Zjedz za moje zdrowie. Nie powiem jak bardzo irytujące jest wrażenie, że ktoś ma ochotę cię upaść. Ale moja złość nie trwała długo gdy uświadomiłam sobie jak bardzo nieszczęśliwym trzeba być człowiekiem, żeby żyć w ten sposób. Słodycze uzależniają ale ich brak też. Wspomniana koleżanka do dziś przywołuje w pamięci moment, gdy kiedyś poszła ze swoim chłopakiem do restauracji i zjadła Tiramisu. Śmieszne czy żałosne? Jest jedna słuszna teoria- wszystko jest dla ludzi. Jeżeli nie jesteś supermodelką, która ma podpisany kontrakt na kilka milionów dolarów to nie musisz patrzeć na pudełko czekoladek jak na eksponat w muzeum . Nikogo nie namawiam do objadania się, chodzi o to, że są w życiu ważne momenty, które warto uhonorować czymś smacznym. Są chwile, gdy niezdrowe jedzenie ma sens. Trzeba tylko znać umiar. 

A w dzisiejszym poście kilka propozycji na kawę. Żeby pięknie pachniała, ładnie wygadała i uwolniła parę endorfin. W wersji urozmaiconej sprawia, że chętniej sięgasz po nią zamiast po kawałek ciast. Wszyscy skazani na niedzielne obiadki w gronie rodzinnym wiedzą o czym mowa.

KAWA O SMAKU WIŚNIOWYM Z LODAMI
Połączenie kawy i owoców odkryłyśmy niedawno. Idealnie smakuje w połączeniu z lodami i wiśniami w żelu ---> KLIK!

KAWA O SMAKU ŚMIETANKOWYM Z OREO
Oreo to jeden z moich grzechów głównych, uwielbia towarzystwo bitej śmietany. ---> KLIK!

KAWA O SMAKU CYNAMONOWY
Starożytni Chińczycy i Egipcjanie cenili sobie cynamon na tyle, że bywał on towarem droższy niż złoto. U nas kawa cynamonowa w wersji z kajmakową babeczką. ---> KLIK!

KAWA O SMAKU PINACOLADA
Pina colada, czyli słodki karaibski koktajl z rumu, śmietanki kokosowej i soku ananasowego. Kawa w tym smaku w połączeniu z Raffaello to nasza propozycja. ---> KLIK!

KAWA PAPUA NOWA GWINEA
Tym, którzy uwielbiają smak kawy na tyle, że nie muszę łączyć go z innymi polecamy kawę pochodzącą z Papui Nowej Gwinei. Jest to prawdopodobnie najlepiej wyważona kawa na świecie z nutą klonu, prażonych orzechów, mango i papai. --->KLIK!

KAWA O SMAKU TOFFI
Dla tych, którzy lubią przesłodko. Nie ma lepszego połączenia niż toffi i czekolada, dlatego u nas w wersji z batonikiem Aero. --->KLIK!

KAWA O SMAKU MIĘTY W CZEKOLADZIE
Połączenie mięty i czekolady skradło moje serce już dawno. Ulubiony smak ukryty w kawie ---> KLIK!

Wykorzystałyśmy kawy firmy Tommy Cafe. Same nie wiemy czy lepiej pachną czy smakują ;)

Napisała: Pati
Zdjęcia: Pati