poniedziałek, 20 października 2014

Gdy życie podkłada Ci świnię- załóż jej homonto.

Prace klasowe z języka polskiego wyglądały tak, że przychodziliśmy na dwie godziny lekcyjne i pisaliśmy na wybrany temat. Nie przewidywano przerwy na kanapkę. Tę formę wszyscy lubiliśmy zdecydowanie bardziej niż odpowiedzi na konkretne pytania. Zawsze można było trochę popłynąć, `lać wodę`, napisać cokolwiek. Mój problem polegał na tym, że zwykle w połowie pracy orientowałam się, że jest jakaś bez sensu i może powinnam wybrać coś innego bo skończyły mi się pomysły. Pamiętam temat `Bohater książki W Pustyni i w Puszczy, którym chciałbyś być`. Wymyśliłam sobie, że chciałabym być słoniem Kingiem, ale w porę zorientowałam się jakie to głupie. Wybrałam więc inny ale miałam tak mało czasu, że pisałam szybko i słabo więc dostałam jakąś tróję. Kto wie, może słoń King uplasowałby mnie na lepszej pozycji, gdybym odpowiednio rozwinęła wątek wyjścia na wolność po niewoli w wąwozie. Tak to jest, że wątpliwości sprawiają, że za szybko się poddajemy. Pierwsze wybory podejmuje serce więc nie można ich zakłócać wątpliwościami rozumu. Zrobiło się górnolotnie ale sens jest prosty i banalny jak horror o nawiedzonym domu. Chodzi o to, żeby się nie poddawać, nigdy w życiu! I o to, żeby niepewność nie wysysała z nas nadziei. Do każdego czasem przychodzi zwątpienie, zwykle wtedy gdy widzisz, że coś nie wygląda tak jak miało, że nie działa, że się przeliczyłeś i nie jest tak ekstra jak w scenariuszu powstałym w głowie. Zderzenie z rzeczywistością potrafi podciąć skrzydła, pytanie jak się nie dać? Czarne scenariusze dopadają każdego i nagle w wyśmienitym pomyśle ukończenia kursu o gotowaniu widzisz jedynie stratę pieniędzy i czasu. W związku tez miło być mega a tu ciągłe niedopowiedzenia, na koncie coraz mniej i kierunek studiów też Cię wykiwał. Jak żyć, Panie Premierze? Pocieszenie tkwi w tym, że nikt nie jest w stanie w całości ogarnąć swojego życia. Są momenty lepsze i rozczarowania, tak to działa. Nie ma kogoś kto nigdy, ani przez moment, nie był szczęśliwy i nie ma też ludzi, których życie nigdy nie trafiło cegłą w głowę. A teraz padnie banał nad banałami: jeśli się poddasz to Twój wybór, a nie los.

Ps. Wracając do słonia. Po latach dochodzę do wniosku, że wmyślając motyw trąby, jako symbolu łączności ze światem pozaziemskim, może wywieszono by moją pracę w szkolnej gablotce w dziale: Takie głupie, że aż mądre.


sukienka/spódnica: Razar ---> 149 zł KLIK
płaszcz: PresKA ---> 249.99 zł KLIK
buty: Bootsy  --->  89.90 zł KLIK
zegarek: Wize and Ope ---> 205 zł KLIK!
rękawiczki:  Szaleo ---> 39.99 zł KLIK

Napisała: Pati
Zdjęcia: Marsi
Na zdjęciach: Pati

sobota, 18 października 2014

Jak polubić siebie?

Dziś będąc w księgarni wpadła mi w rękę książka za 39.90 zł. Dokładnie tytułu nie pamiętam ale brzmiała mniej więcej `Jak poprawić swoją pewność siebie w cztery tygodnie`. Każdy z nas potrzebuje od czasu do czasu popracować nad pewnością siebie i znaleźli się poeci-artyści, którzy chcą nam powiedzieć jak to zrobić. Dlaczego akurat cztery tygodnie? Tego nie wiem. Co radzili? Tydzień pierwszy: przyglądasz się sobie. Wypisujesz swoje zalety, omijasz wzorkiem wady, siłą podświadomości sprawiasz, że to co w Tobie niefajne przestaje przysłaniać Ci Ciebie, czytaj- patrząc w lustro widzisz ładne usta a nie tylko za grube uda. Tydzień drugi: robisz to samo co w tygodniu pierwszym ale dokładasz pracowanie nad wadami: jeśli nie lubisz swoich ud- idziesz na siłownię, jeśli masz problemy z angielskim- zapisujesz się na korki. Tydzień trzeci: przyglądasz się ludziom, którym zazdrościsz i zastanawiasz się co masz Ty a czego nie mają oni. Tydzień ostatni: robisz coś ekstra czego jeszcze nigdy w życiu nie robiłeś. Np. idziesz do znanego klubu, kupujesz sobie wymarzone buty, zagadujesz do nieznajomego na ulicy, który wpadł Ci w oko, odwiedzasz restaurację, na która czaisz się od dawna. O co w tym chodzi? O to, żeby stopniowo zaczynać patrzeć na siebie jak na całość a nie jak na zbiór elementów, które zupełnie do siebie nie pasują. O to, żeby zrozumieć, że zazdrościmy innym to, czego brakuje nam zapominając o tym, że my również możemy być dla innych powodem od zazdrości. O to, że tak naprawdę mamy ogromny wpływ na to w jaki sposób toczy się nasze życie, na to jak wyglądamy, jak się czujemy, i że to my jesteśmy dla nas samych największymi wrogami. I na koniec- chodzi o to, żeby dostarczać sobie nowych bodźców, które uświadomią Ci, że dla Ciebie życie też może być fajne. No i zakończenie książki, czyli tak zwany epilog: perfekcyjne życia nie istnieją, a jeśli tak wygląda to z boku to w 90% przypadkach rzeczywistość jest wprost przeciwna. Większość gwiazd podziwiana przez miliony cierpi na depresję choć na czerwonym dywanie prężą się jak pawie. Pan poeta-artysta chce nam wmówić, że nasza szara NORMALNOŚĆ też może dawać szczęście.
ps. Wisicie mi 39.90 zł.

płaszcz: PresKA --> KILK  149zł 129.99zł
sukienka: Place for Dress  ---> pomysł własny KLIK tutaj zaprojektuj swoją KLIK
rękawiczki/ komin: Szaleo  ---> 39.99zł KLIK  / 44.99zł KLIK
buty: Bootsy ---> 69.90zł 55.92zł KLIK

Napisała: Pati
Zdjęcia: Pati
Na zdjęciach: Marsi

środa, 15 października 2014

Jestem taka najedzona, ale jak za darmo to zmieszczę jeszcze troszeczkę.

Idąc na zakupy nie lubię wiedzieć po co konkretnie wyruszam. Moje ulubione określenie - idę do sklepu, kupić Ci coś? Ochota uruchamia się w trakcie przechadzania pomiędzy sklepowymi regałami. I wcale nie mówię tu o kupowaniu spodni czy butów (wbrew pozorom za tym akurat nie przepadam jakoś szczególnie). Najbardziej lubię kupowanie pysznych i bardzo niezdrowych przekąsek, które nie sprawiają, że będziesz piękny i młody. Czasem przychodzi taka sobota, kiedy odrzucasz wszystkie towarzyskie oferty, zamykasz się w domu i JESZ. Kłamstwo definiuje przyłapanie więc póki nikt nie widzi jak oblizujesz palce po chipsach i zjadasz całe pudełko ptasiego mleczka to obżarstwa nie ma! Nasze ulubione polskie powiedzenie: TAKI GRUBY I JESZCZE JE! Ale póki nie ma w pobliżu kogoś, kto może zdefiniować Twój przypadek jako: `Człowiek, który nie wiedział co ze sobą zrobić więc poszedł się najeść` to znaczy, że nim nie jesteś ;) Dobrze jest się czasem pośmiać z innych ale z własną beznadziejnością lepiej się ukrywać. Coś w tym jedzeniu jest, że wyzwala w nas zwierzęce instynkty. Pamiętam jak kiedyś niespodziewanie odwiedziła mnie przyjaciółka a ja chciałam, żeby jak najszybciej sobie poszła bo miałam w lodówce pyszne ciasto, którym nie zamierzałam się dzielić. Pamiętam też ciotki, które po Komunii kuzynki pakowały do reklamówek kawałki ciast a zupy wlewały do słoików. No i ludzie z kultowego filmiku pt. Otwarcie biedronki -wyrywający hostessom z koszyka herbatniki. A Chytra Baba z Radomia? Może na co dzień jest całkiem spoko babką, po prostu ten darmowy Zbyszko za 2.89 zł wyzwolił w niej zwierzęcy instynkt przetrwania. Okej, dla baby z Radomia nie ma ratunku.... Ale my za czasów podstawówki? Kogo obchodziła sztuka w teatrze? Ważne było, że po drodze zatrzymujemy się w McDonald's! Pamiętam jeszcze jedną historyjkę, za czasów, gdy studiowałam w Poznaniu. Mieszkająca za ścianą dziewczyna trzymała przyprawy w pudełku na kłódkę. Nie zapomniałam również o pozostałych mieszkańcach akademca, którzy uwielbili wpadać w odwiedziny w porze obiadu tylko po to, żeby najeść się na zapas. Jest coś dziwnego w perspektywie pełnego żołądka co sprawia, że stajemy się ludźmi, których sami nie lubimy. Niby pazerność ale przecież raczej nikt z nas nie głoduje. Niby łapczywość, ale przecież mało kto otwiera lodówkę a tam keczup i światło. Gdy byłam mała to raczej niewiele jadłam. Wtedy mama wysyłała mnie do babci i tam o dziwo `rósł mi tobołek`.
 Babcia często powtarza `U innych zawsze lepiej smakuje`. I ma babcia rację.
buty:  Schaffashoes ok. 500 zł
szalik Szaleo ---> KLIK! 44.99 zł
bransoletki: Magia Zakupów
marynarka: River Island 250 zł

Napisała: Pati
Zdjęcia: Marsi
Na zdjęciach: Pati

PS.
Wszystkich mieszkańców Warszawy i okolic zachęcamy do wsparcia organizacji Kocia Strefa Adopcyjna. Wiele zwierzaków czeka na dom, być może jest wśród Was ktoś, kto chętnie go zapewni. 
Sprawdźcie organizację na Facebooku ---> KLIK!
Bo nie ma lepszego przyjaciela od tego wdzięcznego ;)