sobota, 6 lutego 2016

Czy mogę jeść pizzę na diecie?

Amerykańskie media bombardują nas informacjami, że pizza i coca cola są odpowiedzialne za nadwagę wśród dzieci. Brzmi to tak jakby uzbrojona po zęby pizza grasowała po ulicach miast i siłą wdzierała się dzieciom do gardeł. Biedna mała pizza, taka trująca i niebezpieczna. Bo zawiera mnóstwo kalorii, nasyconych kwasów tłuszczowych i soli. Mimo tego iż wiem, że od pizzy mogę paść na nadciśnienie, miażdżycę albo po prostu się upaść, to wciąż jest to moje ulubione danie. Gdyby nie fakt, że staram się uważać na to co jem, to pochłaniałabym pizzę codziennie, tak jak to czyni co czwarty nastolatek zza oceanu (według naukowców z Institute of Health Research and Policy na Uniwersytecie Illinois w Chicago). Czy można więc potępiać pizzę za całą nadwagę tego świata? Oczywiście, że nie. Poza tym jest to na tyle `elastyczne` danie, że pozwala dokonywać zdrowych wyborów. Jeśli więc masz ochotę sobotni wieczór spędzić z pudełkiem pachnącego placka, to przeczytaj poniższe rady.



Kilka prostych zasad jak jeść pizzę, żeby nie przytyć:
- wybieraj tę na bardzo cienkim cieście
- zrezygnuj z dodatkowych sosów do pizzy, są zwykle robione na bazie majonezu, z dodatkową porcją soli
- zrezygnuj z podwójnego sera
- jeśli przygotowujesz pizzę w domu to zrób ciasto na bazie miksu mąk: pszenną wymieszaj z orkiszową lub żytnią
- nie kupuj gotowych mieszanek serów-wiórków do pizzy, zawierają twarde tłuszcze
- wybierz ser mozzarella w kulkach w zalewie lub ser kozi i samodzielnie zetrzyj go na tarce
- zrezygnuj z gotowych sosów pomidorowych do pizzy, zrób go sam. Wystarczy puszka pomidorów, oliwa, świeża bazylia, sól, pieprz, oregano, odrobina cukru i ziół prowansalskich
- zamawiając pizzę w restauracji uważaj na mięsne dodatki. Jest duże prawdopodobieństwo, że zamawiając pizzę z szynką, boczkiem, salami, kebabem, albo mięsem mielonym dostaniesz napompowany wzmacniaczami i konserwantami wynalazek z dużą ilością tłuszczu. Dobrej jakości wędlina to około 40 zł za kg. Nie łudźmy się więc, że na pizzy za 25 zł znajdziesz takie mięso. Jeśli jednak robisz pizzę samodzielnie to nie oszczędzaj.
-  kupując kukurydzę lub ananasa do pizzy czytaj etykiety na puszkach. Producenci często dodają do nich cukier. Najlepiej będzie wybrać świeżą kolbę czy świeżego ananasa.
- nie kupuj pizzy mrożonej lub gotowej do upieczenia
- nie popijaj pizzy słodkimi napojami czy piwem, wybierz szklankę wody z cytryną albo herbatę


Jak zrobić zdrowszą pizzę?

PIZZA Z JAJKIEM I SZPINAKIEM

Czego potrzebujemy?
składniki na ciasto: (2-3 pizze)
- 50 g drożdży
- ciepła woda
-  łyżka cukru brązowego
- 2 szklanki mąki pszennej
- szklanka mąki razowej
- szczypta soli
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- 4 łyżki ciepłej wody

obłożenie:
dwie paczki świeżego szpinaku
cebula
3 ząbki czosnku
2 łyżki serka śmietankowego 
łyżka masła
jajko
sól, pieprz, zioła 

Jak to zrobić?
CIASTO:
1. Przełóż drożdże do miseczki, dodaj cztery łyżki ciepłej wody i cukier, dokładnie wymieszaj, odstaw na 10 minut.
2. Mąkę przesiej do dużej miski, dodaj sól. Zrób zagłębienie i dodaj drożdże. Wlej około szklanki ciepłej wody.
3. Składniki energicznie ugniataj, jeśli trzeba będzie to dodaj więcej wody. Ciasto ma być miękkie i jednolite. Przykryj ściereczką, odstaw na 5 minut.
4. Do ciasta wlej oliwę, wyrabiaj aż składniki się wymieszają. Przykryj ściereczką i odstaw na pól godziny.
OBŁOŻENIE:
5. Drobno posiekany czosnek podsmaż na łyżce klarowanego masła aż się zarumieni.
6. Dodaj świeży szpinak.
7. Gdy szpinak zmniejszy swoją objętość pod wpływem ciepła, dodaj serek śmietankowy.
8. Składniki dokładnie wymieszaj, przypraw do smaku.
9. Piekarnik rozgrzej do 220 st.C.
10. Ciasto podziel na 3 części, rozwałkuj na cienkie placki podsypując mąka. Pamiętaj, że brzegi muszą być podwyższone.
11. Na placku rozłóż szpinak i pokrojoną w piórka cebulę. 
12. Zrób małe wgłębienie i wbij jajko.
13. Blachę wyłóż papierem do pieczenia.
14. Piecz pizzę przez ok. 10 minut w piekarniku rozgrzanym do 220 st.C.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszym odcinku #2 na

Napisała: Pati

czwartek, 4 lutego 2016

Wielki ja.

Najpopularniejszym tematem ostatniego tysiąclecia jest zagwozdka Jak poprawić poczucie własnej wartości? Wystarczy, że otworzysz pierwszą lepszą gazetę a z pewnością znajdziesz tam coś na temat zaniżonej samooceny albo kompleksach. Tymczasem ja zamiast tych szarych smutnych myszek coraz częściej spotykam osoby z megalomanią. Skupieni na własnej doskonałości ludzie są tym niebezpiecznym gatunkiem, przed którym należy wiać. Znałam kiedyś takiego. Brak mu było pokory i przeceniał się w każdej możliwej dziedzinie życia. Posiadał ten tajemniczy pierwiastek, którego ja nigdy nie będę miała- potrafił mydlić ludziom oczy. Do tego stopnia, że wypożyczał wypasione auto albo mieszkanie wmawiając, że to jego. Urojenia na temat własnej wielkości są o tyle niebezpieczne, że w którymś momencie zaczynają się udzielać. Świata nie zdobędziesz tylko dlatego, że masz obok siebie kogoś, kto twierdzi że tego dokonał. Pycha zgubiła największe talenty za to bezpretensjonalność wyniosła jednostki, które najsłabiej rokowały. Przerobiłam wiele typów osobowości i dziś dokładnie wiem, jak osiągnąć sukces. Są tylko trzy sposoby: możesz niewdzięcznie i ciężko pracować, znaleźć się w dobrym miejscu o słusznej porze albo wyjechać na czyichś plecach. Z wszystkich trzech sposobów najpewniejszy jest ten pierwszy. Mimo to nagminnie spotykamy kobiety łakome na luksusowe życie, które liczą na to, że za dotknięciem czarodziejskiej różczki ich zwyczajny los się odmieni. Z tą różczką to dosłownie. Nawet jeśli jesteś zmanierowaną materialistką to z uwagi na własne dobro najlepiej unikać najgłośniej  muczących krów. Wiadomo, świetnie jest znaleźć kogoś kto ci pomoże. Ale pamiętajcie drogie dzieci, że w życiu bezinteresownie pomaga się tylko na wojnie.
bluza- Empati 380 189 zł      wykorzystaj kod: dlaCIEBIE a otrzymasz rabat -10% na wszystkie produkty
kurtka- Superdry 499 zł
spodnie- Cropp 199.99 zł
buty- Nike 499.99 zł

Napisała: Pati


Na zdjęciach: Marsi



Sprawdź nasz najnowszy odcinek na 

czwartek, 28 stycznia 2016

Być jak królewski wasal.

Świat wokół gna jak oszalały a ja ugrzęzłam w martwym punkcie. Takie mam ostatnio wrażenie. Wydaje mi się, że wszyscy z wyjątkiem mnie realizują swoje Wielkie Życiowe Plany, wspinają się po społecznej drabinie feudalnej a ja jak ten chłop pańszczyźniany muszę godzić się z tym, co podsuwa mi podły los. Podobno to normalne, że co jakiś czas dopada nas uczucie zrezygnowania i beznadziejności, co dodatkowo potęguje księżycowa pogoda i chlapa. Mam jednak nadzieję, że jak grom z jasnego nieba spadnie na mnie MOTYWACJA. O tak, słowo MOTYWACJA to ostatnio ulubieniec roku. Każą nam być zorganizowanym , prowadzić generator codziennych osiągnięć w postaci dziennika, przeprowadzać bilans zysków i strat i stworzyć swój biznes plan. Potępieniem społecznym grozi zalegnięcie w fotelu z butelką piwa w ręku. Nie możesz być jak chłop pańszczyźniany, musisz być jak królewski wasal. Bądź indywidualny, niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju!  Odwiedzaj kiermasze zdrowej żywności, jak ciasta to wyłącznie z białka dla sportowców a psu kupuj wyselekcjonowaną karmę bogatą w witaminy. Bo przecież dziś pies nie może po prostu obgryźć kurczaka z zupy i pobiegać po dworze bez smyczy. Pies to musi mieć specjalne ubranie, najlepiej dzwoneczek i kokardkę no i nosidło z kryształami Swarovskiego. Możesz też kupić mu przebranie dinozaura albo Mikołaja a sobie zafundować lifting osoczem. Wtedy to już w ogóle jesteś super !
Ostatnio stałam się straszną marudą, aż sam siebie nie poznaję. Obiecuję poprawę, kolejny post będzie bardziej optymistyczny. Póki co wszystko mnie wkurza, łagodnie mówiąc. Bywa i tak.
kurtka- Rubinfashion 249 zł
buty- Tally Weijl  219 zł
spodnie- Tally Weijl 129 zł
koszula- Cropp 89 zł
szalik- Tally Weijl 59 zł
rękawiczki- Tally Weijl 39 zł

Napisała: Pati

Sprawdź nasz najnowszy odcinek na 

wtorek, 26 stycznia 2016

Sposób na idealną cerę.

Ostatnio na snapie (pati_bukowska) pokazywałam Wam moje kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Biorąc pod uwagę tysiące pytań odnośnie produktów pomyślałam, że napiszę o tym dla Was posta. Przez wiele lat miałam okropne problemy z cerą a gdy w końcu udało mi się ją wyleczyć, nie mogłam znaleźć odpowiednich produktów do pielęgnacji. Przetestowałam praktycznie większość z dostępnych na rynku pianek i kremów. Te skuteczne kosztują krocie a te tańsze albo przesuszają albo przetłuszczają skórę. W końcu udało mi się znaleźć kosmetyki, które szczerze mogę Wam polecić. Po pierwsze zawierają kwas hialuronowy, który bardzo poprawia jakość naskórka. Po drugie nie naruszają naturalnej bariery ochronnej skóry, czyli potocznie mówiąc nie świecimy się po tym jakbyśmy wysmarowały się olejem. A po trzecie cena jest bardzo przyjazna dla portfela. Aktualnie moja pielęgnacja twarzy to dosłownie trzy produkty:

1. Olejek do oczyszczania z kwasem hialuronowym ok. 21 zł
Do mycia twarzy używam olejku Argan Cleansing Face Oil, który pod wpływem wody zamienia się w pianę. Zmywa makijaż, usuwa zanieczyszczenia, upłynnia sebum. Daje efekt satynowej miękkości skóry i regeneruje ją.

2. Olejek arganowy z kwasem hialuronowym ok. 26 zł
Na oczyszczoną skórę nakładam olejek Argan Face Oil. Dosłownie dwie kropelki. Szybko się wchłania i zawiera składniki wypełniające zmarszczki. Kilka kropli można też dodać do swojego ulubionego kremu i taką mieszankę nałożyć na twarz.

3. Krem nawilżający ok. 21 zł
Kremu nawilżającego argan + makadamia + marula używam rano. Zmniejsza pory i niedoskonałości skóry. Idealnie nadaje się pod makijaż.

Kosmetyki , które wymieniłam możecie znaleźć praktycznie w każdej drogerii albo zamówić przez internet. Niedługo postaram się zrobić dla Was posta o makijażu. :)

Miłego dnia!

środa, 20 stycznia 2016

Bez makijażu.

Ostatnio polubiłyśmy razem z Marsi całkowity brak makijażu. Choć nie wygląda to zbyt wystawnie to ma swój urok. Podobno niepomalowana kobieta wygląda na zaniedbaną, to chyba nieprawda. Kontrolowany brak makijażu jest uroczy, zdrowy dla skóry i nie pozostawia innym wątpliwości jak naprawdę wyglądasz. Znam kobiety, które bez kreski na górnej powiece nie opuszczają domowej pieczary. Sama również kiedyś do nich należałam. O moich makijażowych eksperymentach rozwodziłam się już niejednokrotnie, ale mogę powtórzyć. Jako nastolatka miałam potworne kompleksy z powodu cery, znikome pojęcie na temat makijażu a kosmetyki podbierałam mamie. Całość składała się na tragikomiczny obraz mnie, jako własnej figury woskowej. Dodatkowo dochodził różowy świecący błyszczyk, bo wtedy były takie modne i wszystkie ich używałyśmy. Moda na balejaż na szczęście mnie ominęła ale z zazdrością przyglądałam się starszym koleżankom, które z wdziękiem nosiły tipsy-szpony pokryte brokatem. Takie czasy. Wtedy wyznawałam zasadę IM WIĘCEJ TYM LEPIEJ. Ostatnio oglądałyśmy z kumpelą zdjęcia z tamtego okresu. Może i wyglądałyśmy żenująco ale przynajmniej do dziś jest co wspominać.
A dziś zimowa stylizacja z pokrytą śniegiem Warszawą w tle.

buty- czasnabuty.pl 159.90 zł
kurtka- Preska 319 269 zł
sweter- Marsala 89 zł
sukienka- kingsqueen butique 80 60 zł
spodnie- Tally Weijl 129 zł
naszyjnik- Tally Weijl 25.90 zł

Napisała: Pati


Na zdjęciach: Marsi

czwartek, 14 stycznia 2016

Jestem studentką.

Okres studiów wspominam dobrze. Pomimo permanentnego braku hajsu, zamieszkiwania wątpliwej jakości miejscówek i uciążliwego uczucia niewyspania pamiętam, że lubiłam ten stan zawieszenia w czasoprzestrzeni. Poza paroma egzaminami w roku niewiele się od nas wymagało. Student to jednostka uprzywilejowana. Na wykładach też nie trzeba było być, poza tym zawsze znalazł się ktoś poczciwy, kto wpisał krnąbrnych na listę obecności, jeżeli już takowa była. Mieliśmy elitarny dokument jakim jest Studencka Legitymacja, zapewniający piwo za połowę ceny, zniżki w kinie i transport publiczny za półdarmo. Chodziliśmy na Studenckie Czwartki, które kończyły się zwykle w piątek rano, w weekendy kręciliśmy się po mieście, bez celu, jak pająk po suficie, a hajs co miesiąc spływał na konto, od rodziców albo od państwa. W tym beztroskim stanie przeżyć można od trzech do pięciu lat, choć znam studentów, których rubryczka wskazuje na to, że mogliby już kandydować na prezydenta. Dlaczego zdecydowałam się na uczelnię, skoro wiedziałam, że nigdy nie będę pracować w tym zawodzie? Bo wszyscy szli, bo nie bardzo wiedziałam co ze sobą zrobić, bo tak trzeba. Poza tym nie byłam świadoma tego, że posiadam jakąś oryginalną umiejętność, którą warto byłoby rozwijać na własną rękę. Gdyby nie fakt nauki za granicą, który pozwolił mi nauczyć się języka obcego i kilku wykładach o seryjnych mordercach, które do dziś pamiętam ze szczegółami, nie wiem czy mogę powiedzieć, że było warto. Ale presja WYŻSZEGO WYKSZTAŁCENIA jest tak ogromna, że nawet nie ma kiedy powątpiewać nad sensem swojego losu. Mój ulubiony tekst: przynajmniej będziesz miała papierek! Z mojej licealnej klasy na studia poszli WSZYSCY, choć połowa z nich nie wie nawet jaki ustrój polityczny panuje w kraju, w którym mieszkają od 25 lat.

Ps. Nie krytykuję instytucji uczelni wyższych, neguję jedynie, że w Polsce wyższe wykształcenie może mieć każdy, choć niektórzy przez całe swoje życie z trudem przeczytali O psie, który jeździł koleją. Bo gdy wszyscy są mądrzy to tak naprawdę nikt nie jest.
sweter- Finke 439 zł (wełna owcza, ręcznie robiony)
buty- Czas Na Buty 299 zł
naszyjnik- Hapiness Boutique 103.69 zł
spodnie - House 69.99 49.99 zł
torebka- Reserved 129.99 zł
kurtka- Bershka

Napisała: Pati


Zdjęcia: Marsi