czwartek, 21 sierpnia 2014

Poszukuję prywatnego nadzorcy, który będzie stał nade mną z biczem.

O tym, że nienawidzimy robić czegoś wbrew sobie mówić nie trzeba. I nie chodzi mi wcale o to, że nie masz na coś ochoty ale potulnie wykonujesz powinność. Chodzi mi o sytuację odwrotną - gdy czegoś bardzo Ci się chce ale musisz sobie odmówić. To drugie jest chyba trudniejsze bo to walka z samym sobą. Szef/nauczyciel/wykładowca stawia Cię pod ścianą, poprzeklinasz pod nosem ale ostatecznie pokonasz wyzwanie. A gdy wszystko zależy od Ciebie? Masz wybór i sam musisz decydować, wziąć sprawy w swoje ręce jak to się mawia w heroicznych filmach. Chłopak, z którym się spotykasz kilka dni wcześniej powiedział Ci jakieś przykrości a teraz się nie odzywa. A Ty siedzisz, gapisz się w ekranik i walczysz sama ze sobą. Napisać? Zapytać o co chodzi? Czy udawać, że wcale mnie to nie rusza bo mam go gdzieś. A jak napiszę to będzie, ze jestem jakaś słaba? A jak nie napiszę to już nic nie będzie? I to samo w sytuacji gdy postanawiasz, że jesteś na diecie. Przez dwa dni dobrze Ci idzie, trzeciego otwierasz lodówkę a tam Twoje ulubione ciasto. Uszczknąć czy nie? Przecież nie spasę się od jednego kawałka! Pytań czterdzieści, wątpliwości dwa razy więcej a odpowiedzi ani jednej. I najgorsze jest to, że nikt nie widzi tego co zwiększa pokusę. Gdy wisi nade mną baczne oko siostry/przyjaciółki, która powtarza NIE WYPISUJ DO NIEGO JAK NIENORMALNA, albo gdyby w lodówce zamontowano mi kamery to myślę, że byłabym najbardziej wytrwałą osobą świata. Gorzej gdy leżysz sam w łóżku, telefon milczy a w brzuchu burczy. Jak żyć?! Gdyby wszystkich ludzi, którzy coś sobie postanowili i nie wytrzymali dłużej niż trzy dni wrzucić do jednej studni to zalegałabym na samym dnie, przygnieciona resztą niekonsekwentnych grzeszników. Pociesza mnie jedynie to, że zdaję sobie z tego sprawę. Liczę na to, że któregoś dnia nauczę się stanowczości, że jak sobie coś powiem to tak będzie, nie będę podjadać, oszukiwać na treningu, pisać wiadomości rozpaczy i przestanę wybierać szybsze i łatwiejsze rozwiązania. Pamiętam jak na drugim roku studiów wywiesiłam przy biurku listę rzeczy, które chcę ze sobą zrobić. Postanowień było może z dziesięć, wywiązałam się z jednego, a to tylko dlatego, że zlikwidowali maszynę z batonami stojącą w holu akademika. Dziś z moim samozaparciem nieco lepiej choć skłamałabym mówiąc, że potrafię się kontrolować w stu procentach. Może w siedemdziesięciu. Zostaje jeszcze trzydzieści i chyba to jest najfajniejsze trzydzieści procent w życiu.


Marka Lil Wayne'a dotarła do Polski! 
Wize & ope już dostępne na stronie highflyshop.pl

Bluza: preorder.pl <klik>
Zegarek highflyshop.pl <klik>
Napisała: Pati
Zdjęcia: Marsi
Na zdjęciach: Pati

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Lustereczko, ześlij kobietom dożywotnie karmienie bitą śmietaną. Im one grubsze tym ja chudsza!

Jako małolatka lubiłam sobie myśleć, że jestem wróżką Witch- bo one latały, miały super stroje i nadprzyrodzone umiejętności. Jako nieco starsza małolatka lubiłam przeglądać plakaty w Bravo, wieszać je na ścianie i uparcie wierzyć, że któregoś pięknego dnia stanę się utalentowana jak Aguilera i śliczna jak Britney w piosence Oops! I did it again. Później zazdrościłam wzrostu modelkom, opalenizny latynoskom, ciał sprinterkom i mieszkań bohaterom reality show Dom nie do poznania. A dziś? Choć pogodziłam się z tym, że śpiewać nie potrafię, nie mam skrzydeł ani umiejętności rozstąpienia morza to powody do zazdrości pozostały niezmienne. Dziś Bravo nie przeglądam, za to nierzadko zerkam na profile na Instagramie niesamowicie ślicznych dziewczyn i zastanawiam się jak to jest możliwe, że można mieć WSZYSTKO. Gdybym miała podać jeden powód dlaczego warto być mężczyzną to odpowiedziałabym bo Panowie nie czują się źle z powodu tego, że po świecie kroczy przystojniejszy od nich. Bo my się porównujemy, patrzymy która chudsza, lepiej ubrana, która ma dłuższe włosy i zgrabniejsze nogi. Idąc na imprezę z chłopakiem życzymy sobie, aby wszystkie były brzydsze od nas. Zazdrość? Niskie poczucie własnej wartości? Zaniżona samoocena? PO PROSTU KOBIETA. Trudno to wyjaśnić, jeszcze ciężej zrozumieć. Ale jest w nas taka nieodparta chęć zawładnięcia wszystkim. I choć wiemy, że to niemożliwe bo ideały nie istnieją, to uparcie wierzymy, że akurat nam się uda! I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że smutek/złość wywołuje to co w nas niedoskonałe. Przez dwadzieścia trzy lata nie spotkałam kobiety, który nie miałaby w sobie czegoś, co chciałaby zmienić. Bo brzuch ciągle nie taki jak u innej, włosy wciąż za krótkie i za rzadkie a angielski nadal kuleje. Ulepszanie siebie samego jest czymś dobrym, gorzej jednak, że my, kobiety, za bardzo skupiamy się na tym czego w sobie nie lubimy i za mało doceniamy to co się nam udało. Z każdej strony próbują nam uświadomić, że mimo wszystko ważne jest to kim jesteś i co wiesz a my nadal swoje. Na szczęście prędzej czy później w życiu każdej z nas pojawia się ktoś, kto ucisza tego podłego chochlika wytykającego paluchem każdą drobną niedoskonałość. Ale jak przetrwać wtedy gdy go brak? Albo co zrobić gdy jest a my wciąż niezadowolone?! Jak żyć, żeby nie zwariować, nie zazdrościć, być szczęśliwym i lubić siebie? Pewne jest to, że lepsze będą zawsze. Można więc dążyć do tego aby być najlepszą wersją siebie samego, albo szaleć na Instagramowych profilach zaciskając sobie pętlę na szyi z powodu każdej, która piękniejsza. Preferuję wersję numer jeden, choć przyznam, że podły chochlik wpada do mnie z niezapowiedzianą wizytą przynajmniej raz dziennie. Daję mu wtedy w twarz i każę wyjść ale kurde nie słucha.

Sneakersy: CzasNaButy <klik>
Napisała: Pati
Na zdjęciach: Marsi.

sobota, 16 sierpnia 2014

O internetowych podrywaczach słów prawdy kilka.

Gdy dajemy drugą szansę, trzecią czy osiemnastą wierzymy, że będzie ona tą ostatnią. Chcemy wiedzieć, że gracz wyciągnął wnioski, postanowił się zmienić bo w końcu zrozumiał, że tamta nic nie znaczy a prawdziwe oparcie odnajduje w swojej kobiecie. Oficjalnie stwierdzam, że nienawidzę facetów, którzy mają w sobie nieodpartą potrzebę flirtowania ze wszystkim dookoła. Jest to niesamowicie beznadziejny przypadek a wiem co mówię, bo w zamierzchłych czasach miałam z taki  mniej lub więcej wspólnego. Bierzesz do ręki jego telefon a tam pełno wiadomości do innych. I choć wiesz że nie powinnaś bo zaufanie, bo jego prywatna rzecz, bo tak się nie robi, to nieszczególne Cię to interesuje. Jak ktoś zaczyna ściemniać to zasady prawilności nie działają. Kobiety mają jakiś instynkt i wiedzą, czy są TĄ JEDYNĄ czy jako JEDYNE są naiwne i ślepe. Nie chodzi nawet o zarządzanie jako takie, tylko o dziwne łechtanie swojego ego polegające na nieustannej potrzebie adorowania i wzbudzania zainteresowania. Chłopak mojej koleżanki z pierwszego roku studiów co tydzień chodził na imprezy dla singli, gdzie zakładał specjalną opaskę promieniującą informacją JESTEM DO WZIĘCIA. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby się w ten sposób nie zachowywał. Jak się później okazało kolekcjonował nowe numery, 'tak na wszelki wypadek' jak się później tłumaczył. Chłopak mojej francuskiej przyjaciółki pisał z innymi i prosił je o zdjęcia swojego tyłka w stringach. Inny codziennie, rano i wieczorem wysyłał 'koleżance' z siłowni 'dzień dobry ' i 'dobranoc ;*'. Żadna z nich nie była brzydka, głupia ani garbata. Za to każda uparcie wierzyła, że to już ostatni raz. Gracze nie umierają tylko szukają szczęścia przy innym stole. Każdy z rzeczonych panów ostatecznie został odrzucony. Jeden wmawia następnej, że jest mu pisana, drugi zainwestował w dodatkowy telefon, losy trzeciego pozostają nieznane. Żaden oficjalnie nigdy nie zdradził ale takie kręcenie na boku jest jak drzazga w palcu -boli na tyle, że nie można się skupić na niczym innym a zbyt banalne, żeby pójść do lekarza. Konkretna zdrada daje powody do podjęcia konkretnej decyzji a takie robienie z kogoś głupka tylko zaniża poczucie wartości. Każdy czasem bywa naiwny. I nie chodzi o to, żeby się karać w nieskończoność. Czasem trzeba mniej lub więcej czasu, żeby uświadomić sobie swoje fatalne położenie. Może nowy chłopak nie będzie miał tak umięśnionej klaty, gęstych włosów i ciętej riposty, ale przynajmniej przez myśl mu nie przejdzie, żeby świrować do innej, nawet na 'wszelki wypadek'. I to jest Super.


Napisała: Pati
Na zdjęciach: również
Zdjęcia: Marsi
koszulka: Polaquito <klik>

piątek, 15 sierpnia 2014

Namawiamy do buntu.

To ona?! Bez makijażu wygląda tragicznie!  Emocjonowały się dwie dziewczyny z sąsiedniego stolika. Siedziałyśmy wtedy z Pati w kawiarni a wspomniane dziewczyny przeglądały portal plotkarski.  Na zdjęciach umieszczonych na stronie jakaś znana osoba przechadzała się ulicami... bez makijażu. No skandal! A przecież czym innym jest zaniedbanie, brak schludności, wtapianie się w tło, lenistwo po prostu a czym innym akceptacja własnego wyglądu, odstępstwo od dziwnej normy, że naturalność nie może być sexy. Oszczędzę banałów, że winę ponoszą media, że modelki zbyt chude, zdjęcia w gazetach zbyt wyretuszowane a celebrytki ponaciągane. Nie będę prawić morałów, że trzeba siebie akceptować, nie wykonywać operacji plastycznych i broń boże nie dotykać henny do brwi czy innych szatańskich przedmiotów. Nie planuję zmieniać świata, jednak chciałabym żeby wszystkie dziewczyny uwierzyły w to, że bez pełnego makijażu można być pięknym. Sama zbyt długo skupiałam się na swoich wadach i obsesyjnie sprawdzałam cenniki wizyt u chirurga plastycznego (serio). Na szczęście na chirurga nie było mnie stać, a w końcu zrozumiałam, że nie spodobam się wszystkim. Niby banalne, jednak nadal dla wielu moich koleżanek największe źródło radości to kolejna wizyta u kosmetyczki. Możliwe, że w przyszłości odczuję potrzebę zmajstrowania czegoś w swoim wyglądzie, ale wiem, że nie planuje stać się klonem. Nie chcę usilnie dostosowywać się do panujących kanonów urody, dlatego namawiam do pokazania swojej "prawdziwej" twarzy. Jeśli masz ochotę -przyłącz się do nas.

Akcja jest prosta:    wykonaj zdjęcie bez makijażu, oznacz #stay_natural ,wykorzystaj swoją twarz do pokazania, że kobiecość w wersji naturalnej jest okej. Przyłącz się.




Dodatkowo pozwoliłyśmy sobie wyprodukować bransoletki z hasłem naszej małej kampanii. Jeśli masz ochotę na jedną z nich zgłoś się do nas w wiadomości na fanpage <klik>.

Napisała: Marsi