poniedziałek, 2 marca 2015

W osiedlowym sklepie przygód kilka.

Wchodzę do sklepu na Pradze Północ. Choć wybór mają dużo mniejszy to lubię ten klimacik. Pani w zielonym fartuchu siedzi na kasie, Pan w zielonym fartuchu układa banany i jabłka. Ściągam z głowy mokrą od deszczu czapkę, grzecznie się witam i idę w stronę półeczki, która zawsze odpowiednie mnie ugości. Biorę Pieguski z kawałkami Milki, przyglądam się pozostałym słodkościom, które patrzą na mnie błagalnym wzrokiem. Pozostawiam jednak ich prośby bez odpowiedzi i kieruję się do kasy. Choć sklep jest niewielki to po drodze napotyka mnie przygoda intelektualna. Przypadkiem słyszę rozmowę dwóch młodych (lekko patologicznych) dziewczyn, w której (jak się za chwilę okaże) sama będą uczestniczyć.
- Ja to tam z moim niewiele rozmawiam. W sumie o czym tu gadać po takim czasie? - rzuca blondynka.
- A ile jesteście razem ? - pyta ciemniejsza.
- A już jakieś sześć miesięcy ... 
- A nie no to wiadomo. Tylko na początku jest tak super. Potem się człowiek przyzwyczaja i przestaje mu zależeć. Mój np. się do mnie nie przyznaje. 
Gdy to usłyszałam spojrzałam z zaciekawieniem w stronę niebrzydkiej brunetki.
- A co się Pani tak dziwi ? - to do mnie.
- Jak to się nie przyznaje ??? - pytam.
- Normalnie. Znajomym mówi, że nie jesteśmy parą. Chociaż jesteśmy. 
- To może nie jesteście?
- Po prostu ja jestem jego, ale on nie jest mój.

I w tym momencie całkiem obca mi dziewczyna powiedziała rzecz, której nikt wcześniej nie nazwał po imieniu. Wiedziałam o istnieniu takiej zależności ale nie potrafiłam tego określić. Przez chwilę miałam wyrzuty sumienia, że początkowo niekorzystnie ją oceniłam. Już mam otwierać usta, żeby wyrazić słowa wsparcia gdy słyszę:
- Ale ja też czasem pójdę w balet. 

Panie i Panowie, są zjawiska i związki, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Pocieszenie tkwi w tym, że w każdym sklepie spożywczym znajdziemy kogoś, kto uwikłał się w sytuację tragikomiczną. Nie jesteśmy sami we wszechświecie. Szczęście w nieszczęściu. 

Od dwóch dni cieszymy się piękną egipską pogodą. Miałyśmy spory dylemat jakie kosmetyki ze sobą zabrać. Zależało nam na tych, które długotrwale nawilżają skórę. Wybrałyśmy więc serię kosmetyków Młodzieńczy Blask firmy Bielenda. Przede wszystkim polecamy Wam Matujący Krem Ultra Nawilżający bo redukuje przetłuszczenia i nie powoduje błyszczenia skóry. Kremy są naprawdę warte swojej ceny, przenikają do głębokich warstw skóry pozwalając zatrzymać (jak sama nazwa wskazuje) młody wygląd No i przeciwdziała powstawaniu zmarszczek. Można stosować zarówno na dzień jak i na noc, jeden krem do wszystkiego ;)
paznokcie - Nail Spa