wtorek, 12 sierpnia 2014

Brzydula czyli mężczyzna nadąsany.

Pamiętam jak w podstawówce czytaliśmy czytanki na lekcji języka polskiego. Był początek maja, zbliżały się wakacje więc również teksty były lekkie i przyjemne, w dodatku otoczone obrazkami. Na jednym z nich Jasiu, zanurzony do pasa w jeziorze macha rękami i z głupawym uśmieszkiem krzyczy 'RATUNKU! '. A nad nim chmurka z opisem 'Nie wolno udawać, że się topimy, bo gdy będziemy topić się naprawdę nikt nam nie pomoże'. Z czytanki nie pamiętam nic ale obrazek zapamiętałam do dziś. Jasiu chciał być śmieszny lub zwyczajnie zwrócić na siebie uwagę. Udawał. Pewnie dlatego tak  bardzo kojarzy mi się z powszechnym zjawiskiem,  którego jeszcze nazwać nie potrafię. Jest pewien odsetek kobiet, emocjonalnych szantażystek, które manipulują swoimi partnerami obrażając się lub strasząc, że odejdą i 'więcej ich nie zobaczysz'. Biada temu, kto na taką trafi! Całe szczęście wciąż zdecydowanie więcej tych fajnych, roześmianych dziewczyn. Ale Panowie,  miejcie się na baczności. Szantażystka góruje, otacza,  wysysa energię powoli,  jak to się zwykło robić strzykawką. Wiem co mówię,  miałam okazję przyglądać się z bliska. Obraża się o bzdury,  o to że on wyszedł z kolegami, że przywitał się ze swoją znajomą, o którą ona jest zazdrosna, o to, że oglądał mecz gdy ona chciała wyjść na spacer. Uwielbia karać za to, że coś jest nie po jej myśli. Jesteś szczęśliwcem gdy powie ci o co chodzi, zwykle musisz się tego DOMYŚLEĆ. Potem nadskakiwać, przepraszać, aż w końcu ona łaskawie uzna, że zostanie ci przebaczone. Ona nie umie inaczej się komunikować niż nie odzywając się. Jak się nie odzywa to znaczy, że jej źle a Ty rób wszystko, żeby to zmienić, trochę jak z dzieckiem.  Bo ona w ten sposób reaguje na każde nieposłuszeństwo, niezaangażowanie, na wszystko na co przestaje mieć wpływ, czego się boi i co ją przerasta. A biedny chłopiec skacze wokół swojej księżniczki bo wierzy, że mu się przytrafił największy skarb i nieba by jej uchylił za dzień bez focha. Najgorsze jest to, że ten powód wyskakuje nagle, spod ziemi.  W jednej sekundzie okazuje się, że czegoś zapomniałeś, coś powiedziałeś lub nie,  że krzywo spojrzałeś i sobotnie wyjście zamienia się w maraton krzycząco-milczący. Raz wyzwiska, raz brak odpowiedzi,  tak na zmianę. I żeby nie było, wielu mężczyzn również praktykuje ten model związku. Jednego znam z autopsji,  na drugiego patrzyłam z boku.  I jednemu I drugiemu dziękuję za to, że uświadomili mi, że nie ma nic bardziej niemęskiego od faceta z naburmuszoną miną. 'Gdybyś powiedział o co ci chodzi byłoby nam łatwiej'. 'O NIC. ' Z czasem taka forma wymuszania zachowań staje się mało skuteczna,  to tak jak z tym tonącym Jasiem. Sposób na obrażoną stosowałam sama jako nastolatka. Trudno stwierdzić czy działał,  innego raczej nie znałam. Kilkadziesiąt kłótni i kilkaset przykrych słów później zaczynam doceniać umiejętność komunikowania się. Milczenie wcale nie jest złotem,  a kto twierdzi inaczej niech w trosce o innych nie szuka partnera.