wtorek, 8 lipca 2014

Jedną nogą za drzwiami.

Wakacje kojarzą mi się z czytaniem gazety na plaży, jedzeniem czereśni i opalaniem. Najlepiej jest połączyć wszystko jednocześnie, wtedy pasek z napisem relaks promieniuje na zielono, jak u Simsów. Gorzej, że artykuły w tych gazetach potrafią nieraz wybić człowieka z pozytywnej aury. Dziś dowiedziałam się, za czym najczęściej tęsknimy po rozstaniu. Podobno fakt, że kogoś nie widujemy nie jest tak ciężki do zniesienia jak milczący telefon. Bo nawet jeśli przebywacie w różnych miastach to dostajesz wiadomość i wiesz, że wszystko jest w porządku, że ktoś o Tobie pamięta, że ma się dobrze, właśnie wyszedł z psem na spacer albo je obiad. Obojętność boli bo jest jakaś nieludzka. Więc wolimy dostawać smsy z awanturą niż widzieć pustą skrzynkę. I chyba coś w tym jest, że nic tak nie boli jak brak kontaktu. Bo masz wtedy w głowie, że on na bank już poznał kogoś innego, właśnie jest na imprezie i obraca cztery albo zmienił numer. W większości przypadków nic takiego się nie dzieje, ale wyobraźnia płata figle jak sobie nie radzi z jakąś sytuacją. Jak więc przeżyć ten cholerny milczący telefon? Prasa radzi: ZAJMIJ SIĘ CZYMŚ. Że trzeba skoncentrować uwagę, skupić się na książce, iść poćwiczyć albo sprzątać w szafach. Nie wiem czy to działa, raczej chwilowo. Bo przed snem, gdy w szafie już porządek a pies właśnie obraca się na drugi bok, raczej trudno uciec od wspomnień. Nienaturalne zerwanie kontaktów, takie z dnia na dzień, nie posiada rozsądnych rozwiązań. Bo jak ktoś jest częścią Ciebie to tak nagle go z siebie nie wyrzucisz. Może trzeba to robić stopniowo? Oddalać się powoli, żeby chronić siebie samego? A może zaprzeć się w sobie i pozbyć się ludzkich odruchów jakim jest tęsknota? Zawsze można jeszcze zainstalować na telefonie aplikację, z którą flirtujesz, żeby było, że masz jakieś życie. Głupie i upokarzające, ale dopiero wtedy gdy wyjdzie na jaw (;

Napisała: Pati.
Zdjęcia: Marsi.
Na zdjęciach: Pati.