piątek, 6 czerwca 2014

Włączam smutne piosenki, żeby czuć się jeszcze gorzej.

Dobre i złe passy w  życiu człowieka przychodzą i odchodzą falami. Najgorzej, że jak się coś nie udaje to na całego. Gdy akurat nie masz hajsu pojawia się milion niespodziewanych wydatków, w tyn samym czasie okazuje się, że Twój chłopak od pół roku flirtuje z inną, w obwodzie pojawia się kilka dodatkowych centymetrów a Twoja odwieczna rywalka właśnie spędza wakacje w Tunezji. Życie lubi nieraz kopnąć z półobrotu i nie ma jak się przed tym obronić. Czujesz się gruba, brzydka i najgłupsza, masz ochotę odstrzelić wszystkich przechodniów taranujących cały chodnik. Są jednak różne sposoby, żeby jakoś przetrwać. Można się zamknąć w pokoju, jeść, oglądać seriale i idealne życie innych w oczekiwaniu na cudowne odmienienie. Opcja numer dwa - udajesz, że nic się nie dzieje choć od środka Cię roznosi. Opcja numer dwa dużo korzystniejsza dla zdrowia w każdej postaci, dużo częściej jednak życie chce, żebyśmy wylądowały w świątyni rozpaczy przygniecione natłokiem własnych przemyśleń. Nie ma to jak ktoś kto zawsze poprawi humor. To, że nadejdzie gorszy okres jest nieuniknione, trzeba więc zabezpieczać się na przyszłość. Tylko kurde jak to robić? Mówi się, że LUDZIE ZNAJĄCY SWOJĄ WARTOŚĆ nie potrzebują dowartościowania z zewnątrz. To bzdura. Jestem pewna, że największej sławy gwiazdy, które mają doskonałe ciała i miliony na koncie przeżywają chwile, w których odechciewa im się żyć. Negatywna energia  dopada każdego, może ta świadomość jakoś pomoże w walce z beznadziejnością. Niezależnie od zer na koncie, `sławy` i odbicia w lustrze przychodzi okres, gdy włączasz smutne piosenki, odpalasz butelkę wina, którą pijesz w samotności i przywołujesz w pamięci momenty, które sprawiają, że jesteś jeszcze smutniejszy. Jeśli ktoś, kto aktualnie nie czuje się w formie właśnie to czyta, możemy przybić sobie pione i powiedzieć `będzie dobrze`.

Napisała: Pati.
Zdjęcia: Pati.
Na zdjęciach: Marsi.