piątek, 15 listopada 2013

One Word.

Siedzę z moją koleżanką w jednej z sieciówkowych kawiarenek. Sprawy przyziemne zajmują nam 10 minut, reszta to już relacje damsko-męskie. Pati mówi, że na początku związek jest puchaty i różowy -i ten mojej koleżanki też taki był. Zakończył się jednak eksmisją z ich wspólnego mieszkania. Słuchałam długiego monologu o istocie miłości, złych wyborach i ugotowanych obiadach. O praniu wspólnej bielizny w jednej pralce, ubijaniu kotleta i o tym jak traumatyczny może być widok swojego męskiego mężczyzny w kapciach z odkurzaczem. Ale podkreślam- początek był puchaty! Babcia mówi, że ryba psuje się od głowy a pomyślność małżeństwa można przewidzieć po pierwszych wspólnie spędzonych miesiącach. A co jeśli na początku było cudownie a pod koniec gorzej niż najgorzej? Kiedy wiadomo, że to już ten moment, że trzeba wiać, zabrać swoje zabawki z czyjegoś życia i pomyśleć o zmianie menu ? A może w ogóle zapomnieć o szaleństwach związanych z przyziemnymi, codziennymi sprawami? Jadać tylko w restauracjach, codziennie wymieniać garderobę i budzić się w pełnym makijażu? 
Ryba psuje się od głowy, związek od ubijania kotletów.


Wizje artystyczne kreatorów z Francji i Włoch u nas najłatwiej jest pooglądać na wystawie sklepowej lub w gazecie. Przystosowanie ubrań z pokazów mody do polskich warunków graniczy z trudem. W Paryżu śnieg to sensacja. Co ci wszyscy twórcy trendów mogą wiedzieć o odwilżach na przemian z mrozami od listopada do marca? Na szczęście do końca tego roku akademickiego będę rezydować w Lizbonie więc nasza ciężka zima mnie ominie. Marsi mówi, że u niej za oknem 3 stopnie. Postaram się dla Was przemycić odrobinę słońca.












Napisała: siostry obie
Na zdjęciach: Pati.
Zdjęcia: Vasylyna