Jak być lubianym?

Pamiętam, że jak chodziłam do szkoły, to najmniej przejmowałam się ocenami wystawianymi przez nauczycieli, za postępy w nauce. Najbardziej przeżywałam oceny, które wystawiali mi inni, za to czy jestem fajna czy nie. Czasem można było odnieść wrażenie, że pojawiałeś się na szkolnym korytarzu tylko po to, żeby ktoś inny mógł cię ocenić. Co najdziwniejsze, w tym rankingu często nie miało znaczenia to czy jesteś gruby czy chudy, bogaty czy biedny, uczysz się dobrze czy ledwo zdajesz z klasy do klasy. Podpaść mogłeś bez względu na okoliczności, a to jak zniesiesz negatywne pomruki na własny temat zależało wyłącznie od ciebie.
Na szczęście zaliczam się do tej zbyt wąskiej grupy osób, która całkiem nieźle znosi opinie innych, tak więc lata szkolne nie stanowiły dla mnie większego wyzwania. Jednak wiem, że dla wielu osób były to naprawdę ciężkie chwile, które być może do dziś zostawiły w psychice okropne ślady. Teraz widzę to, jak z powodu niby nic nieznaczących "docinków" (które celowo wzięłam w cudzysłów, bo tak naprawdę nie były to malutkie szpilki tylko ogromne włócznie wbijane w serce), ludzie potrafili przestać wierzyć w siebie i już nigdy tej wiary nie odzyskać. Niby wczesnoszkolne przepychanki to normalna sprawa, niby dokuczanie innym to nie zbrodnia, jednak do dziś nie jestem w stanie wytłumaczyć, za co obrywało się niektórym dzieciakom.

Wtedy zauważyłam pewne zjawisko ale dopiero teraz jestem w stanie ubrać je w odpowiednie słowa.
Wróćmy do szkoły.
Mijały semestry walki z niechęcią innych wobec siebie. Każdego dnia trzeba było mierzyć się z negatywnym otoczeniem. Nie było się lubianym, chociaż obiektywnie nie zrobiło się niczego złego. W domu rodzice też nie okazywali większego wsparcia, a może rodzice nic nie wiedzieli? Nieistotne. Sens jest taki, że po jakimś czasie zawsze podejmowało się próbę dostosowania się. Jesteś w klasie niskich osób, a sam dość szybko podrosłeś? Zaczynasz wstydzić się swojego wzrostu. Masz kilka kilo nadwagi? Myślisz o sobie "wyglądam okropnie, nie podobam się nikomu". Odrabiasz prace domowe i łapiesz dobre stopnie? Zaczynasz tłumaczyć, że to przez przypadek. Wyglądało to tak, jakbyś w pewnym momencie spostrzegł się, że to co robisz musi się zmienić bo... inni uznali, że zmienić się musi. Ale to nie jest takie proste, że kupisz sobie nowy telefon i ktoś cię szczerze polubi. Tego nie zdobędzie się w jeden dzień, bo jeśli chcesz się zmienić tylko dlatego, że inni od ciebie tego wymagają to znaczy, że nie lubisz siebie, a jeśli nie polubisz siebie to nie polubi cię nikt. Nie zrozum mnie źle, mnie też się obrywało. Obiektywnie nie byłam ładnym dzieckiem i bardzo przeciętną nastolatką, która na dodatek należała do harcerstwa, została przewodniczącą samorządu szkolnego i miała nieśmieszne żarty. Takie osoby to łatwy cel do obgadywań i pewnie zostałam obgadana więcej razy, niż to teraz mogę przypuszczać. Tyle, że po tamtych plotkach nie ma w mojej głowie nawet śladu żalu. Dobrze to zniosłam. Nie jestem jednak kuloodporna bo takie komentarze zawsze bolą i nie liczę już na to, że ten ból całkowicie zniknie. Ale co odróżnia osobę, która nie może pogodzić się z krzywymi komentarzami przez całe tygodnie od drugiej, która szybko zapomni i będzie przykro tylko przez kilka godzin? Psychika.

Słyszałam kiedyś bardzo piękną wypowiedź, której teraz dokładnie nie zacytuje, tylko przekaże własnymi słowami. Nie licz na to, że przyjdzie moment, w którym przestaniesz się bać. Nie licz na to, że opuści cię strach przed samotnością, odrzuceniem, że opinie innych odbijać się będą od ciebie jak promienie słoneczne od lustra. Tylko głupek się nie boi. Nawet najodważniejszy żołnierz, wychodząc na wojnę, czuje strach. I to dobrze! Tyle, że dzielnego żołnierza od bojaźliwego chłopca grającego w strzelanki przy komputerze, odróżnia jedno: decyzja. Bo dzielny żołnierz mimo lęku staje na polu bitwy, walczy ze swoim strachem i stara się go przekuć w czujność. Może i ten chłopiec przy komputerze widział więcej map, może i zna więcej taktyk, a nawet może i potrafi wymienić każdy model broni jaki jest na świecie? Ale wszystko to jedynie wirtualne odczucie, a nie prawdziwa walka z własnym strachem. Taki chłopiec nigdy siebie nie pozna, nie da sobie szansy zaprzyjaźnienia się ze sobą. Bo nie będzie miał okazji wygrać z czymś naprawdę.

I hej! Nie muszę być ideałem, żeby siebie lubić. Mogę darzyć się sympatią razem ze swoim bałaganem, głupim poczuciem humoru, całą nieporadnością i wszystkimi niedoskonałościami. Bo mam dobre serce i fajny ze mnie gość. Mogę siebie lubić chociaż dla świata nie jestem doskonały.

A teraz napisze coś do Was ale przede wszystkim do siebie. Żebym nigdy nie nosiła w sobie cech, które tak bardzo ranią mnie u innych.
 
Przez lata mieszkając w mniejszej miejscowości wiedziałam wszystko o wszystkich. Po prostu tak było: spotykałyśmy się z koleżankami i plotkowałyśmy. Tłumaczyłam sobie wtedy "to małe miasto, chcąc nie chcąc wiem co słychać u sąsiadów". Ale teraz rozumiem, że skupiając się na innych nie dawałam sobie szansy na poznanie siebie. A może nawet to ja kogoś tak zraniłam i byłam tą osobą, która wbijała szpile? Bo z koleżankami, zamiast zająć się rozwojem własnego życia, gadałyśmy o innych. Teraz wiem, że to zależy jedynie ode mnie i już NIE INTERESUJE SIĘ CUDZĄ PRYWATNOŚCIĄ W CELACH ROZRYWKOWYCH.
Zajęło mi kilka lat żeby to zrozumieć. Ale ze mnie geniusz, nie ma co.

I wiecie co? Możemy nawet nie spostrzec, jak to my będziemy kogoś spychać w przepaść negacji do samego siebie. Wszystko w białych rękawiczkach i dobrym samopoczuciu, bo teoretycznie nie mamy złych intencji, po prostu to ciekawy temat, a że jest to czyjeś nieszczęście to już nie nasza wina. A później przez takich niepozornych Nas, z tych uczniów z podstawówki wyrastają dorośli, którzy w sercu noszą zranionego dzieciaka. Kto nigdy nikogo nie obgadał niech pierwszy rzuci kamieniem.
Jeśli nadal masz w sobie przykre wspomnienia z dzieciństwa, z powodu których czujesz żal, to nie rań innych.
Bo ludzie są super.

...Tylko nie każdy chce dla nas dobrze i przed tym należy się bronić mówiąc radosne WON👯 Ale o tym innym razem.

Trzymajcie za mnie kciuki, a ja będę trzymać za Was💕 Umowa?




buty- Saway 249,00 zł
płaszcz- Reserved 249,00 zł
sweter- Reserved 119,00 zł
spodnie- Reserved 89,99 zł


7 komentarzy:

  1. JA zawsze jestem sobą i już :P... buty robią wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafiłaś idealnie w punkt z tematem �� umowa stoi✊

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze to chyba jesteśmy podobni do siebie. Mimo iż jestem na studiach to dalej nie mogę się z tym pogodzić, że w młodszych i tych starszych pokoleniach występuje nadal to się dzieje.
    Gdzie nie pójdziesz, czy do kiosku lub na zakupy, to zawsze znajdą się ludzie Ciebie obgadujący... Być może w przyszłości się to zmieni.
    A co do umowy to oczywiście stoi, bo jeśli sami nie będziemy siebie akceptować to nikt nie będzie.

    Pozdrawiam
    365daysthoughts.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Skromnie i bardzo pięknie i swojsko. Jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie nas reklamujesz. Dziękujemy.
    Pozdrawiamy COSTA.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niby prosto a jak elegancko!!

    OdpowiedzUsuń
  7. This is the most interesting information and fit into our topic. I want to share it with my friends

    obat amandel

    obat amandel

    obat amandel

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 siostry bukowskie. , Blogger