Wegańskie, bezglutenowe kotlety z czerwonej fasoli.

Wegańskie, bezglutenowe kotlety z czerwonej fasoli.

Coś dla fanów diety roślinnej. Szukasz zielonych zamienników tradycyjnych obiadków mamusi ? Wypróbuj naszą wersję wegańskich kotletów z czerwonej fasoli. Największego fana mięsa udało nam się przekonać do takiego obiadu. Wszystkie składniki znajdziesz w zwykłym sklepie spożywczym, spokojnie możesz więc cieszyć się smaczną kuchnią wegańską bez, konieczności wydawania fortuny w punktach z ekologiczną żywnością. To jak, spróbujesz?

Czego potrzebujemy?
puszka czerwonej fasoli
1 batat
½ szklanki płatków jaglanych
dwie łyżki mąki kukurydzianej
cebula, 2 ząbki czosnku + łyżeczka oleju do podsmażenia
3 łyżki ziaren słonecznika
5 łyżek ziaren sezamu
1 łyżeczka papryki
1 łyżeczka suszonego oregano
sól i pieprz

Jak to zrobić?
1. Batata umyj i zetrzyj na tarce na małych oczkach.
2. Fasolę zblenduj na gładką masę.
3. Cebulę oraz czosnek drobno posiekaj i zeszklij na łyżeczce oleju.
4. Wszystkie składniki na kotlety dokładnie wymieszaj, przypraw wedle uznania.
5. Z powstałego ciasta uformuj płaskie kotleciki, smaż z obu stron na oleju roślinnym.
Jak uniknąć podjadania?

Jak uniknąć podjadania?


Pamiętam lekcje zdrowia ze szkoły podstawowej. Nas uczono jeszcze starej piramidy, w której podstawę diety miały stanowić produkty pełnoziarniste. Lata mijają a ludzie wciąż tyją, niezbędne więc okazały się zmiany, które nadały piramidzie nie tylko nieco inną nazwę (Piramida Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej) ale również umiejscowiły warzywa i owoce w kluczowym miejscu. Mówiono nam wiele na temat konieczności uprawiania sportu, wpływu higieny osobistej i znaczenia błonnika w diecie. Nastolatkę niewiele te tematy interesują, jako dziecko nie dopuszczałam do siebie myśli, że kiedykolwiek mogę mieć problemy z wagą. Czas bywa jednak bezwzględny, dlatego też chętnie sięgam po ogólne badania przeprowadzone na kilkuset osobach  z nadwagą, które mają pomóc w ustaleniu głównej przyczyny przybierania na wadze. Wynika z nich, że najczęstszym powodem braku spadku wagi lub tycia jest podjadanie między posiłkami. Oznacza to mniej więcej tyle, że prócz zaplanowanych 4-5 posiłków wrzucamy w siebie niekontrolowane ilości kalorii, które w codziennym bilansie sprawiają, że nie jesteśmy w stanie utrzymać deficytu kalorycznego czy bilansu zerowego. Gdybyśmy jeszcze sięgali po coś, co nie wyrządzi figurze większej szkody jak np. chrupiące warzywa, jabłko czy wafle ryżowe. My jednak lubimy to, co ma najmniej wartości odżywczych a najwięcej kalorii. Z tych samych badań wynika, że suma podjadanych przez nas kalorii jest zwykle równa z tą pochodzącą z głównych posiłków. Wystarczy więc wyplewić z siebie ten nawyk, aby pozbyć się zbędnych fałdek. Teoria brzmi logicznie, jednak praktyka niejednego z nas powaliła na łopatki. W obliczu popcornu w kinie, żelków, nachosów czy dużej kawy z tłustym mlekiem i bitą śmietaną, bywamy bezbronni. Spróbujemy pomóc Wam pozbyć się tego nawyku, przedstawiamy nasze patenty.


Kilka prostych patentów na to, aby uniknąć podjadania między posiłkami:

1. Uczciwie przeanalizuj swoją dietę. Podstawą wyeliminowania jakiegokolwiek problemu jest pogodzenie się z faktem, że on nas dotyczy. Mechanizmy obronne człowieka bywają bardzo silne, dużo łatwiej jest uznać, że ma się problemy hormonalne, słabą genetykę czy alergie pokarmowe niż zaakceptować fakt, że powodem tycia jest brak silnej woli. Być może Was rozczarujemy, ale nie istnieje magiczny sposób, który raz na zawsze odwiedzie nas od marzeń na temat pączka z lukrem. Podjadanie to efekt wieloletnich nawyków, pewnych wpojonych nam zwyczajów (ciasteczko do kawy, chipsy do filmu itp.) Warto nad tym pracować z korzyścią dla zdrowia. W kolejnych podpunktach przedstawimy Wam sposoby, które mogą to ułatwić, nie obejdzie się jednak bez determinacji.

2. Skoki cukru. Zdarzają się nie tylko u diabetyków, choć w ich przypadku są szczególnie niebezpieczne. Niektóre osoby mają podwyższony poziom cukru we krwi, ale nie na tyle aby można było rozpoznać cukrzycę. Osoby takie powinny w pierwszej kolejności zmodyfikować swoją dietę. Zbyt wysoki poziom cukru we krwi, czyli hiperglikemia, są najczęściej wywołane błędami dietetycznymi i siedzącym trybem życia. Głównym czynnikiem, odpowiedzialnym za odczuwanie głodu jest poziom glukozy, regulowany przez insulinę wytwarzaną przez komórki beta w trzustce.  Uzależnienie od cukru to coraz większy problem. Ilość cukrów prostych w diecie to jeden z głównych czynników wpływających na kondycję naszego ciała. Spożywanie produktów o wysokim indeksie glikemicznym (nie tylko słodycze ale również fast foody, białe pieczywo, białe makarony) powoduje, że stężenie glukozy we krwi wzrasta, co jest głównym bodźcem wytwarzania się insuliny. Rolą insuliny jest usunięcie glukozy do komórek naszego ciała, co obniża poziom cukru. Te skoki insuliny są odpowiedzialne za fakt, że chwilę po posiłku znowu jesteś głodna. Zmodyfikuj swoje posiłki i zadbaj o ich regularność, a problem podjadania przestanie Cię dotyczyć. Zadbaj o to, aby większość miejsca a Twoim talerzu zajęły produkty bogate w błonnik. Źródłem węglowodanów powinny być produkty pełnoziarniste o niskim indeksie glikemicznym (grube kasze, pełnoziarniste pieczywo, makarony, brązowy ryż). Białko najlepiej przyjmować z chudego mięsa, jaj, twarogu czy ryb a co do tłuszczu w diecie, powinien być związkiem jednonienasyconym pochodzącym z roślin, np. olej lniany, oliwa z oliwek, awokado, nasiona słonecznika, pestki dyni czy orzechy. Tłuszcze pochodzenia zwierzęcego powinny zostać ograniczone (smalec, masło, śmietana, żółty ser, kiełbasa). Właściwie zbilansowany posiłek nie tylko korzystnie wypłynie na Twój wygląd i zdrowie, ale skutecznie przepędzi myśli o jedzeniu na najbliższe kilka godzin.

3. Zawsze pod ręką. Wystarczy robić to z głową. Zamiast pustych kalorii zjadanych w postaci M&M-sów czy paprykowych chipsów można przegryzać chrupiącą marchewką albo jabłkiem. Wiadomo, to jakby upierać się, że jazda tramwajem jest wygodniejsza od podróżowania Lamborghini. Nikogo nie zamierzamy przekonywać, że Pringelsy albo Mleczne Gwiazdki nie są wyśmienite! Chodzi o to, że do niektórych rzeczy łatwo można się przyzwyczaić, a zdrowe nawyki (wbrew pozorom) szybko wchodzą w krew. Poza tym słodycz jedzona od święta smakuje dużo lepiej niż ta pochłaniania z nudów. Co można chrupać?

- chipsy naturalne, z marchewki, jabłka, ziemniaka albo buraka. Znajdziesz je w większości sklepów spożywczych.

- wafle ryżowe, mogą być smaczną przekąską między posiłkami pod warunkiem, że nie zjemy całej paczki na raz. Dwa wafle to 80 kcal, idealnie smakują z jogurtem naturalnym, zmiksowanymi truskawkami i cynamonem.

-jabłko, wspomaga trawienie, odkwasza organizm, ma działanie moczopędne, syci i dostarczaja niewiele kalorii. Jedno jabłko to ok. 60 kcal.

- ogórek kiszony, regulują przemianę materii pomagając trawić węglowodany, tłuszcze i białka, dostarcza organizmowi pożytecznych bakterii fermentacji mlekowej, przetwarzane są w sposób naturalny, 1 średni ogórek to 6 kcal.

- warzywa z jogurtem naturalnym, pokrojone w paski natki pietruszki, papryki, marchewki, maczanych w jogurcie naturalnym albo kozim

- przekąski na bazie nasion chia, wysoka zawartość kwasów omega -3, bogactwo antyoksydantów, brak konserwantów

4. Wrogi stres. Podwyższony poziom cukru we krwi jest dla mózgu sygnałem nagrody, kojarzy się z przyjemnością i relaksem. Trudny dzień w pracy czy nadejście wymagającego egzaminu wynagradzamy sobie porcją lodów, a najlepiej całym litrem. Niestety, stres jest nieuniknionym elementem naszego życia, warto jednak zadbać o prawidłowy poziom hormonu stresu, czyli kortyzolu. Więcej na ten temat znajdziesz w jednym z naszych wcześniejszych artykułów ---> klik!


W PIGUŁCE:

1. Wyznacz sobie pory posiłków przyzwyczajając tym samym organizm do tego, o której godzinie ma się robić głody.
2. Jedz białko, które trawi się wolniej niż inne mikroskładniki. Po jego spożyciu dłużej czujemy się pełni.
3. Nie myl przerwy od pracy/nauki z głodem. 
4. Gdy czujesz się znudzony zamiast zaglądać do lodówki porozmawiaj z kimś, posłuchaj muzyki, włącz ulubiony serial lub idź na spacer.
5. Nie jedz w trakcie nauki, siedząc przy biurku lub przy komputerze. Jedząc i nie przerywając pracy czujemy się mniej pełni i zjadamy dwa razy więcej.
6. Wieczorne podjadanie to nasz największy ból. Jak z tym walczyć? Zamiast myszkować po kuchni i zaglądać do szafki co piętnaście minut zaparz sobie zielonej herbaty, pij wodę z lodem, cytryną, miętą lub ogórkiem, chrup marchewkę.
7. ZŁOTA RADA- zaraz po posiłku myj zęby pastą o bardzo wyrazistym miętowym smaku. Kubki smakowe nieco się uciszą po porządnej dawce mięty. 
Czym jest prawdziwa miłość?

Czym jest prawdziwa miłość?

Indywidualność ludzi jest bujdą, w szeregu naszych różnic jest bowiem coś, co sprawia że jesteśmy do siebie niesamowicie podobni. Są knajpy dla wegan, wegetarian, z koszernym jedzeniem albo fast foody, mamy sklepy z ciuchami ekskluzywnymi, lumpeksy i `chińczyki`, dziesiątki batoników, tysiące odcieni farb do włosów i miliony utworów muzycznych. Ulubiony slogan rekinów marketingu brzmi: wyjść na przeciw potrzebom konsumenta! Choć części składowe, z jakich jesteśmy ulepieni mają różne pochodzenie, naczelny cel i ogólna idea jest jedna: żyć w zgodzie ze sobą. Być szczęśliwym znaczy zaspokajać swoje potrzeby, zaczynając od fizjologicznych a kończąc na samorealizacji.

Pewien psychopatolog, Abraham Maslow, stworzył czytelną piramidę ludzkich pragnień, którą znam na pamięć z okresu studiów. Potrzebę miłości umieścił po środku. Czy słusznie? Chciałabym wierzyć temu mądremu człowiekowi, z pewnością przeczytał dużo więcej książek w życiu niż ja. Pamiętam jednak siebie z okresu młodzieńczego zakochania. Potrafiłam godzinami przesiadywać na ławce w parku, bez względu na chłód, pragnienie czy senność. Po zerwaniu tygodniami nie jadłam, choć lodówka uginała się od babcinych przysmaków. Mój świat kręcił się wówczas wokół jednej planety, której imienia nie warto dziś wypowiadać. Pytanie, czy zakochanie to miłość a jeśli tak, to czy taka prawdziwa?

Gdyby dziś moje nieistniejące dziecko zapytało mnie: mamusiu, czym jest prawdziwa miłość? Zamknęłabym oczy i streściła bajkę o Herkulesie i Megarze albo fabułę filmu Titanic. Moje wyobrażenie na temat pięknej miłości ma kolory tęczy, jest posypane brokatem i wydaje dźwięki pozytywki. Rzeczywistość nie mieszka jednak w Krainie Jednorożców i często ma z nią niewiele wspólnego. Miłosne historie z pogranicza fantazji to piękna lektura przed snem i wierzę, że to się zdarza, filmy pomijają jednak brutalne fakty, podczas gdy życie ich nie oszczędza. Historia Rose i Jacka trwała trzy dni, być może tylko tyle jesteśmy w stanie wytrzymać w bezgranicznej miłości. W życiu bowiem nasuwają się zwątpienia, niezależnie od tego jak bardzo kochasz. Kiedy ona zawiedzie, on skłamie, brakuje pieniędzy na rachunki, wspólne wakacje są odległą asteroidą, wkradają się konflikty, mało się rozmawia, sporo się ukrywa i w dodatku brak konkretnego planu na przyszłość. Czy w prawdziwej miłości nie ma takich problemów, czy może trzeba wspólnie je przezwyciężać? Są ludzie, których trzeba skreślić i iść dalej ale są też tacy, którym warto dać więcej czasu. Najtrudniej zweryfikować z jakim typem mamy do czynienia. Pierwsza miłość nie znaczy ostatnia, ostatnia nie znaczy najlepsza, a najlepsza nie zawsze się przytrafia. Dla mnie prawdziwa miłość nie ma definicji, bo każda relacja jest inna. Dziś wiem, że Ci których kochałam lata temu działali na mnie destruktywnie. Czy wobec tego to nie było prawdziwe? W tamtym czasie było, niestety. Najtrudniej znaleźć kogoś, kto wczoraj, dzisiaj i jutro będzie szczerym wyborem. Na trwanie w zakłamanej relacji decydujemy się z różnych względów, z wygody, strachu przed samotnością, braku lepszej opcji. Wierzę, że każdy z nas w głębi serca wie jak jest, może po prostu wypowiedzenie tego na głos wymaga więcej czasu.


buty- Schaffashoes 399,90 zł
bluzka- Born2be 34,99 zł
spodnie- sh
marynarka- sh
paznokcie- Semilac
Jak być lubianym?

Jak być lubianym?

Pamiętam, że jak chodziłam do szkoły, to najmniej przejmowałam się ocenami wystawianymi przez nauczycieli, za postępy w nauce. Najbardziej przeżywałam oceny, które wystawiali mi inni, za to czy jestem fajna czy nie. Czasem można było odnieść wrażenie, że pojawiałeś się na szkolnym korytarzu tylko po to, żeby ktoś inny mógł cię ocenić. Co najdziwniejsze, w tym rankingu często nie miało znaczenia to czy jesteś gruby czy chudy, bogaty czy biedny, uczysz się dobrze czy ledwo zdajesz z klasy do klasy. Podpaść mogłeś bez względu na okoliczności, a to jak zniesiesz negatywne pomruki na własny temat zależało wyłącznie od ciebie.
Na szczęście zaliczam się do tej zbyt wąskiej grupy osób, która całkiem nieźle znosi opinie innych, tak więc lata szkolne nie stanowiły dla mnie większego wyzwania. Jednak wiem, że dla wielu osób były to naprawdę ciężkie chwile, które być może do dziś zostawiły w psychice okropne ślady. Teraz widzę to, jak z powodu niby nic nieznaczących "docinków" (które celowo wzięłam w cudzysłów, bo tak naprawdę nie były to malutkie szpilki tylko ogromne włócznie wbijane w serce), ludzie potrafili przestać wierzyć w siebie i już nigdy tej wiary nie odzyskać. Niby wczesnoszkolne przepychanki to normalna sprawa, niby dokuczanie innym to nie zbrodnia, jednak do dziś nie jestem w stanie wytłumaczyć, za co obrywało się niektórym dzieciakom.

Wtedy zauważyłam pewne zjawisko ale dopiero teraz jestem w stanie ubrać je w odpowiednie słowa.
Wróćmy do szkoły.
Mijały semestry walki z niechęcią innych wobec siebie. Każdego dnia trzeba było mierzyć się z negatywnym otoczeniem. Nie było się lubianym, chociaż obiektywnie nie zrobiło się niczego złego. W domu rodzice też nie okazywali większego wsparcia, a może rodzice nic nie wiedzieli? Nieistotne. Sens jest taki, że po jakimś czasie zawsze podejmowało się próbę dostosowania się. Jesteś w klasie niskich osób, a sam dość szybko podrosłeś? Zaczynasz wstydzić się swojego wzrostu. Masz kilka kilo nadwagi? Myślisz o sobie "wyglądam okropnie, nie podobam się nikomu". Odrabiasz prace domowe i łapiesz dobre stopnie? Zaczynasz tłumaczyć, że to przez przypadek. Wyglądało to tak, jakbyś w pewnym momencie spostrzegł się, że to co robisz musi się zmienić bo... inni uznali, że zmienić się musi. Ale to nie jest takie proste, że kupisz sobie nowy telefon i ktoś cię szczerze polubi. Tego nie zdobędzie się w jeden dzień, bo jeśli chcesz się zmienić tylko dlatego, że inni od ciebie tego wymagają to znaczy, że nie lubisz siebie, a jeśli nie polubisz siebie to nie polubi cię nikt. Nie zrozum mnie źle, mnie też się obrywało. Obiektywnie nie byłam ładnym dzieckiem i bardzo przeciętną nastolatką, która na dodatek należała do harcerstwa, została przewodniczącą samorządu szkolnego i miała nieśmieszne żarty. Takie osoby to łatwy cel do obgadywań i pewnie zostałam obgadana więcej razy, niż to teraz mogę przypuszczać. Tyle, że po tamtych plotkach nie ma w mojej głowie nawet śladu żalu. Dobrze to zniosłam. Nie jestem jednak kuloodporna bo takie komentarze zawsze bolą i nie liczę już na to, że ten ból całkowicie zniknie. Ale co odróżnia osobę, która nie może pogodzić się z krzywymi komentarzami przez całe tygodnie od drugiej, która szybko zapomni i będzie przykro tylko przez kilka godzin? Psychika.

Słyszałam kiedyś bardzo piękną wypowiedź, której teraz dokładnie nie zacytuje, tylko przekaże własnymi słowami. Nie licz na to, że przyjdzie moment, w którym przestaniesz się bać. Nie licz na to, że opuści cię strach przed samotnością, odrzuceniem, że opinie innych odbijać się będą od ciebie jak promienie słoneczne od lustra. Tylko głupek się nie boi. Nawet najodważniejszy żołnierz, wychodząc na wojnę, czuje strach. I to dobrze! Tyle, że dzielnego żołnierza od bojaźliwego chłopca grającego w strzelanki przy komputerze, odróżnia jedno: decyzja. Bo dzielny żołnierz mimo lęku staje na polu bitwy, walczy ze swoim strachem i stara się go przekuć w czujność. Może i ten chłopiec przy komputerze widział więcej map, może i zna więcej taktyk, a nawet może i potrafi wymienić każdy model broni jaki jest na świecie? Ale wszystko to jedynie wirtualne odczucie, a nie prawdziwa walka z własnym strachem. Taki chłopiec nigdy siebie nie pozna, nie da sobie szansy zaprzyjaźnienia się ze sobą. Bo nie będzie miał okazji wygrać z czymś naprawdę.

I hej! Nie muszę być ideałem, żeby siebie lubić. Mogę darzyć się sympatią razem ze swoim bałaganem, głupim poczuciem humoru, całą nieporadnością i wszystkimi niedoskonałościami. Bo mam dobre serce i fajny ze mnie gość. Mogę siebie lubić chociaż dla świata nie jestem doskonały.

A teraz napisze coś do Was ale przede wszystkim do siebie. Żebym nigdy nie nosiła w sobie cech, które tak bardzo ranią mnie u innych.
 
Przez lata mieszkając w mniejszej miejscowości wiedziałam wszystko o wszystkich. Po prostu tak było: spotykałyśmy się z koleżankami i plotkowałyśmy. Tłumaczyłam sobie wtedy "to małe miasto, chcąc nie chcąc wiem co słychać u sąsiadów". Ale teraz rozumiem, że skupiając się na innych nie dawałam sobie szansy na poznanie siebie. A może nawet to ja kogoś tak zraniłam i byłam tą osobą, która wbijała szpile? Bo z koleżankami, zamiast zająć się rozwojem własnego życia, gadałyśmy o innych. Teraz wiem, że to zależy jedynie ode mnie i już NIE INTERESUJE SIĘ CUDZĄ PRYWATNOŚCIĄ W CELACH ROZRYWKOWYCH.
Zajęło mi kilka lat żeby to zrozumieć. Ale ze mnie geniusz, nie ma co.

I wiecie co? Możemy nawet nie spostrzec, jak to my będziemy kogoś spychać w przepaść negacji do samego siebie. Wszystko w białych rękawiczkach i dobrym samopoczuciu, bo teoretycznie nie mamy złych intencji, po prostu to ciekawy temat, a że jest to czyjeś nieszczęście to już nie nasza wina. A później przez takich niepozornych Nas, z tych uczniów z podstawówki wyrastają dorośli, którzy w sercu noszą zranionego dzieciaka. Kto nigdy nikogo nie obgadał niech pierwszy rzuci kamieniem.
Jeśli nadal masz w sobie przykre wspomnienia z dzieciństwa, z powodu których czujesz żal, to nie rań innych.
Bo ludzie są super.

...Tylko nie każdy chce dla nas dobrze i przed tym należy się bronić mówiąc radosne WON👯 Ale o tym innym razem.

Trzymajcie za mnie kciuki, a ja będę trzymać za Was💕 Umowa?




buty- Saway 249,00 zł
płaszcz- Reserved 249,00 zł
sweter- Reserved 119,00 zł
spodnie- Reserved 89,99 zł


Trening siłowy kobiet, czy będę wyglądać jak facet?

Trening siłowy kobiet, czy będę wyglądać jak facet?



Trening siłowy zmienia kobietę w osiłka, pozbawia ją seksownych kształtów, sprawia, że zaczyna nabierać męskich cech. Często spotykasz się z takimi opiniami, przez co boisz się wejść do strefy z wolnymi ciężarami? Kiedyś usłyszałam od pewnej znajomej, że zrezygnowała z treningu siłowego, bo przez to zaczęła wyglądać jeszcze grubiej. A może zaliczasz się do grona tych kobiet, które idąc na siłownię zrobią kilka brzuszków, pobiegają na bieżni czy skorzystają z rowerka lub orbitreka i wracają do domu, bo generalnie nie mają pomysłu co mogłyby jeszcze zrobić? Dziś rozprawimy się z mitami krążącymi wokół tematu treningu siłowego kobiet.

MIT: BĘDĘ WYGLĄDAŁA JAK FACET

FAKT: Za wzrost tkanki mięśniowej odpowiada głównie testosteron, którego my, kobiety, mamy około 20 razy mniej niż mężczyźni. Jeśli pracujesz nad swoją figurą w sposób naturalny, czyli bez sterydów anabolicznych, ułatwiających osiągnięcie suchej masy mięśniowej w krótkim czasie, jesteś w stanie (maksymalnie) nabrać do 1 kg tkanki mięśniowej miesięcznie. Warto zaznaczyć, że są to wyniki badań eksperymentalnych, gdzie badane osoby przestrzegały ściśle zbilansowanej diety i odpowiedniego planu treningowego. Ponadto trenując siłowo wzmacniasz mięśnie serca, co zmniejsza ryzyko jego chorób, wzmacniasz kości i więzadła, co chroni przed kontuzjami i poprawia stabilizację całego ciała czy opóźnia procesy starzenia.

MIT: TRENING SIŁOWY NIE POMOŻE MI W POZBYCIU SIĘ TŁUSZCZU

FAKT: W walce z tkanką tłuszczową trening siłowy jest dużo skuteczniejszy niż orbitrek, rowerek czy bieżnia w stałym tempie. Trening oporowy z dużym ciężarem, zaraz obok treningu interwałowego, to najskuteczniejsza metoda na pozbycie się tłuszczu. Nakręca również metabolizm, przez co spalasz kalorię jeszcze kilka godzin po zakończeniu sesji treningowej. Ponadto, każdy dodatkowy kilogram mięśni powoduje wzrost podstawowej przemiany materii o około 100 kcal dziennie.

MIT: MOGĘ NABAWIĆ SIĘ KONTUZJI

FAKT: Jeśli nie jesteś pewna jak wykonać dane ćwiczenie na wolnym ciężarze, skorzystaj z bezpłatnych porad trenera. Większość siłowni ma w swojej ofercie konsultacje trenerskie dla członków. Faktem jest, że niepoprawnie wykonywanie ćwiczeń siłowych może zakończyć się kontuzją. Ale równie dobrze możesz zaszkodzić sobie trenując kardio przy dużej nadwadze czy powielając nieprawidłowy wzorzec ruchowy przy klasycznym przysiadzie. 

Nieważne więc w jakim jesteś wieku, czy jesteś kobietą czy mężczyzną i ile ważysz, trening siłowy wpłynie pozytywnie na Twoje zdrowie i wygląd zewnętrzny. Możesz go wykonywać na własnym ciężarze ciała lub na wolnych ciężarach. W kolejnych postach przybiżymy wam kilka zasad treningu siłowego.

Masz pytanie? Zostaw komentarz (choćby anonimowy), chętnie na nie odpowiemy.  
Copyright © 2014 siostry bukowskie. , Blogger