wtorek, 1 lipca 2014

Ludu pracujący, szable w dłoń!

Ulubionym powiedzonkiem wielu ludzi jest `ja tam się nie przejmuję`. I słusznie. Z jednej strony. Pranie mózgu szczególnie często można zaobserwować w pracy jakiejkolwiek, niezależnie od wykonywanej czynności i wykształcenia. Jak coś robisz, a ktoś kto wypłaca Ci hajs (zwany szefem -.-) cały czas się przypierdziela (łagodnie mówiąc) to nie trudno zwariować. W swoim żywocie wykonywałam już chyba wszystkie możliwe rzeczy, zaczynając od pracy w budce z lodami dziwacznego pochodzenia, poprzez bycie kelnerką, kończąc na opiece nad rozwydrzonymi dziećmi dzianych gości hotelowych. I niezależnie od tego co robisz zdarzają się momenty, gdzie zwyczajnie nie robisz nic bo nie ma gośći/jest brzydka pogoda/nie chce Ci się/masz gorszy dzień/knajpa odstrasza. Więc siedzisz, bo jesteś człowiekiem i po prostu masz ochotę chwile poczilować. I wtedy dzieje się TO. Podłazi ktoś kto z przypadku ma więcej do powiedzenia niż Ty i każe Ci robić coś głupiego, żeby było że pracujesz. Więc setny raz wycierasz tą samą szklankę albo przecierasz durny stolik ŻEBY NIE BYŁO, ŻE PŁACĄ CI ZA NIC!!!. Raz można to znieść, nawet i z pięć, ale za dziesiątym masz ochotę roztrzaskać ten stolik na głowie wszystkich, którzy czegoś od Ciebie chcą. I te wszystkie dziwaczne rzeczy, których każą Ci dopilnować a nijak leżą w Twoich kompetencjach, od sprawdzenia, czy ktoś po sobie posprzątał, poprzez głupie zabawianie dzieci menedżera, aż do wyprasowania koszuli szefa kuchni. Kochany człowieku, zwany szefem, jeśli kiedykolwiek pracowałeś po tej drugiej stronie to wiesz, że przypier(...) się jest opłakane w skutkach dla całego biznesu. Bo człowiek wypompowany psychicznie to marny pracownik. Ciężką pracę fizyczną w radosnej atmosferze nie jest tak trudno znieść. Wtedy potrzebujesz dnia wolnego i znów możesz wracać i robić swoje. Gorzej jak ktoś Ci ryje łeb, jak idziesz do pracy z myślą, że może DZIŚ to właśnie TEN dzień, w którym ulżysz wszystkim swoim żalom. W praktyce oczywiście okazuje się, że to jednak nie był ten więc setny raz bierzesz głupią ścierkę i wycierasz smutny stolik. Po głębszej kalkulacji wychodzi Ci, że do końca jakoś przetrwasz a żyć też za coś trzeba. Ale karma wraca. Ja mam w sobie żal do dziś wobec zapomnianych pracodawców i wiem, że takich jak ja jest mnóstwo. Kiedyś cała armia wkur(...) pracowników weźmie ścierki w dłoń i zasądzi sprawiedliwość. I wtedy właśnie nadejdzie TEN dzień.

Napisała: Pati.
Zdjęcia: Pati.
Na zdjęciach: Marsi.