poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Mój mąż na polowaniu odziany w skóry a ja taka zakochana!

Związki podupadają odkąd samica wylazła z jaskini i stwierdziła, że to nie takie trudne. Zbyt często same jesteśmy sobie winne. Wiem to z doświadczenia. Uwielbiamy matkować, mieć kontrolę, chcemy, żeby było po naszemu. Jaskiniowcy polowali na zwierzynę a ich kobiety wiernie czekały na szamkę. Wtedy nie było rozwodów. I dziś pewnie byłoby ich dużo mniej gdyby nie matkujące-żony, czyli zakała polskich małżeństw. Kobieta jako matka, dama, strażniczka domowego ogniska, samowystarczalna, perfekcyjna i piękna! A gdzie miejsce dla niego? W końcu nic tak nie niszczy związku jak poczucie, że nikt szczególnie nie liczy się z Twoim zdaniem. Generalnie bronię kobiet, za te wszystkie zdrady i skoki w bok, które  faceci (wiem, wiem, nie wszyscy) od wieków praktykują. Dziś jednak staję w obronie mężczyzn. Bo czasem trzeba czegoś nie umieć, nie wiedzieć, poprosić o pomoc, udać głupszą niż się jest. Wtedy on czuje się potrzebny, Ty dziękujesz za pomoc i wszyscy są szczęśliwi. Lepiej jednak byłoby nie udawać i rzeczywiście tej pomocy potrzebować, no ale kobieta to kobieta, W KOŃCU TAKA DOSKONAŁA. Od jakiegoś czasu bliżej przyglądam się związkowi swojej kuzynki. Co prawda nie są (jeszcze) małżeństwem, ale wszystkie cechy spełniają. Kochanie zjedz coś teraz bo później będzie za późno. Ale nie mielonego bo to na jutro, zrób sobie kanapki. Albo ja Ci zrobię, z czym chcesz? Możesz przełączyć bo drażni mnie ten program. Włącz sobie co chcesz, najlepiej na jedynkę. I nie wkładaj deski do zmywarki bo się powygina, a cebulę krój tym ostrzejszym nożem, będzie Ci łatwiej. Tak drogie Panie, ZARZĄDZAMY! Bo nam się wydaje, że w ten sposób pomagamy, bo wiemy lepiej i chcemy się tą cenną wiedzą podzielić, wszystko z miłości. Z tym, że miłość ucieka tam gdzie jej nudno i zbyt wygodnie. Mężczyźni chcą się starać, nie chcą kobiety, która zrobi dla niego i za niego wszystko. Taką mieli w dzieciństwie za co będą wdzięczni do końca życia. Czasem trzeba być trochę bezbronna małą dziewczynką, trochę odpuścić. Uwielbiamy się obrażać gdy jest nie po naszemu, puścić focha bo on wyszedł ze znajomymi i nie zadzwonił, bo wrócił za późno, pijany i w dodatku wydał wszystkie pieniądze zamiast zabrać Cię na weekend w góry. NO I CO Z TEGO? Dobra kobieta to taka, która umie być kumplem, ziomkiem, który śmieje się gdy facetowi spadnie talerz z obiadem na ziemię zamiast rzucać się ze szmatą do sprzątania. Taka, której się nie obawiasz, nie chcesz zatajać przed nią że wychodzisz na wieczór kawalerski, taka z którą oglądasz mecze, pijesz piwo. Od czasu do czasu trzeba wpełznąć do jaskini zamiast rzucać się z maczetą na mamuty.


MARCHEWKOWA ZUPA-KREM
Marchewka to jedno z tych warzyw, które (niestety) po obróbce termicznej zwiększa swoją kaloryczność. Mimo to szczerze ją polecamy, zwłaszcza na diecie odchudzającej. Zawiera dużo błonnika wspomagającego pracę jelit, jest bogata w potas, zawdzięczamy jej jędrne ciało, śniadą cerę, zdrowsze włosy i paznokcie. Warto dodać, że marchew możemy kupić przez cały rok w tak samo niskiej cenie

Czego potrzebujemy?
5 dużych marchewek
1 duża cebula
opakowanie serka wiejskiego (200g)
1 średnia pietruszka
2 ząbki czosnku
2 łyżki masła
sół, pieprz, curry

Jak to zrobić?
1. Marchewkę oraz pietruszkę myjemy, obieramy i kroimy w plastry. Wrzucamy do garnka.
2. Warzywa zalewamy przygotowanym wcześniej bulionem z kostki rosołowej (1 kostka bulionu na 0,5l wody). Gotujemy aż marchewka będzie miękka, czyli około 20-25 minut.
3. Cebulę oraz czosnek siekamy, podsmażamy na patelni na maśle do uzyskania złocistego koloru. 
4. Garnek z marchewką zdejmujemy z ognia, czekamy aż chwilę przestygnie i miksujemy blenderem do uzyskania kremu. 
5. Do kremu dodajemy podsmażoną wcześniej cebulę oraz serek wiejski. Dokładnie miksujemy na gładką masę. Gdyby zupa okazałą się zbyt gęsta zawsze można do niej dodać więcej bulionu.
6. Przyprawiamy solą, pieprzem, curry wedle uznania. 
Tym, którzy potrzebują większej dawki energii proponujemy wersję z ryżem, soczewicą lub kaszą.

DLACZEGO WARTO JEŚĆ JEŻYNY?
Jeżyny to leśne owoce nieco przez nas zapomniane. W sklepach dość ciężko je zdobyć, a jeśli już to nie nalezą do najtańszych.  Warto więc wybrać się na ich poszukiwania samodzielnie. Swoje `upolowałam` w lesie, w trakcie jazdy rowerem. Są owocem niskokalorycznym (43 kcal w 100g), źródłem rozpuszczalnego błonnika pokarmowego, który pod wpływem wody zwiększa swoją objętość i na długo wypełnia żołądek dając uczucie sytości.

Pomysł na pyszny letni deser? Koktajl jeżynowy! (jeżyny, jogurt naturalny, miód)

POMYSŁ NA OBIAD W KWADRANS
Sałatka z kurczakiem, pieczarkami i serem lazurowym.

1. Pierś z kurczaka przyprawiamy, kroimy w plastry, podsmażamy na oliwie.
2. Pod koniec smażenia dorzucamy na patelnię garść pieczarek. Ważne jest, aby nie smażyć ich zbyt długo ponieważ pieczarki w dużej mierze składają się z wody a przez intensywną obróbkę tracą smak i objętość.
3. Na talerzu układamy liście sałaty, następnie kurczak i pieczarki.
4. Całość obsypujemy pokrojonym w drobną kostkę lazurowym serem. Pod wpływem ciepła z kurczaka będzie się powoli rozpuszczał, mniam!
Sos wedle uznania, my polecamy słodki chilli.

CZY WARTO PIĆ KAWĘ BĘDĄC NA DIECIE ODCHUDZAJĄCEJ?
Niewielka ilość kofeiny jest w stanie przyspieszyć metabolizm. Czarna kawa, bez cukru, tłustego mleka czy śmietanki jest jak najbardziej bezpieczna dla naszej sylwetki ponieważ praktycznie nie posiada kalorii a dodaje sporo energii. Ponadto działa moczopędnie nie usuwając tym samym dużej ilości wody, przyspiesza jedynie jej wydalanie. Warto jednak pamiętać, ze nadmiar kawy powoduje wypłukiwanie ważnych dla organizmu składników. Jednak jedna filiżanka kawy dziennie, np z odtłuszczonym mlekiem, jak najbardziej wskazana.  
Napisała: Pati.