wtorek, 3 września 2013

In the forest.

Już wiem jaki jest przepis na zdobycie dziewczyny/chłopaka marzeń. Po wieloletnich obserwacjach, próbach i błędach dochodzę do jedynego słusznego wniosku odnośnie podrywania: wszyscy, niezależnie od płci, wieku, i zawartości portfela lecą na najtańszy z możliwych chwytów. Brzmi on: udawaj, że masz go gdzieś. Sama łapię się na tym, że najbardziej się wkręcam gdy na swojej drodze napotykam `trudności`. Łapię się na tym, że podkręca mnie milczący telefon i pusta skrzynka. Brzmi to trochę jak wyznania psychopaty. Mam wtedy ochotę napisać: nie chcę do ciebie pisać jako pierwsza, ale skoro już to robię to niezobowiązująco zapytam co słychać. Dodam jeszcze uśmieszek, żeby było, że jestem taka wyluzowana --> ;) W gimnazjum modne było chadzanie pod klasą wybranka w trakcie długiej przerwy, bez odwrócenia głowy w jego stronę. Dopuszczalne było zezowanie i zerkanie, tak zwane zapuszczanie żurawia. I nie było to aż takie głupie, zalążek sztuki podrywu! Prawdziwe rozterki działy się podczas piątkowej dyskoteki. Czaiłam się pod ścianą przez cały wieczór a gdy podchodził - uciekałam. Mała ze mnie kokietka była. Teraz jest trochę większa, ale niektóre zachowania Małej zaadoptowała. Jeśli podryw na obojętnego  jest nieskuteczny to znak, że trzeba zmienić obiekt.

Uprasza się jednak, aby osoby, którymi jestem zainteresowana nie stosowały się do powyższych zleceń ;)


spódnica- h&m
koszula- sh
naszyjnik-  zakupyzklasa.pl
buty- Zara










Na zdjęciach: Marsi
Zdjęcia: Pati.
Napisała: Pati.