Malinowy sernik na zimno.

Malinowy sernik na zimno.

Lato to idealny czas dla wszystkich fanów malin. Są tanie, łatwo dostępne i przepyszne ! Koniecznie zajdź do warzywniaka wracając jutro z pracy i wypróbuj nasz sposób na sernik na zimno.

Czego potrzebujemy?
spód:
- 4 opakowania herbatników typu Petit Beurre
- 100 roztopionego masła
warstwa różowa:
- dowolna ilość świeżych malin
- 2 opakowania serka homogenizowanego
- 2 opakowania galaretki malinowej bez cukru
- 4 łyżki ksylitolu
warstwa biała:
- opakowanie serka mascarpone
- 200 ml jogurtu greckiego
- opakowanie przezroczystej galaretki bez cukru
- 4 łyżki ksylitolu
na górę:
- 2 opakowania galaretki malinowej bez cukru
- 2 łyżki ksylitolu
- maliny do ozdoby

Jak to zrobić?
1. Wykonaj spód: ciastka dokładnie pokrusz, dodaj rozpuszczone masło. Całość dokładnie wymieszaj i wygnieć dno blachy ( u nas blacha 40 x 25 cm)
2. Warstwa różowa: świeże maliny zblenduj z serkiem homogenizowany. Dwie galaretki malinowe rozpuść w dwóch szklankach bardzo gorącej wody, dodaj ksylitol. Uwaga, woda do rozpuszczenia galaretek nie morze być wrząca. Gdy galaretki ostygną dodaj je do masy z serkiem i malinami. Całość dokładnie wymieszaj i wstaw do lodówki na 15 minut. Gdy masa zacznie delikatnie zastygać wylej ją na spód. Różową masę możesz dodatkowo posypać świeżymi malinami. Całość wstaw do lodówki.
3. Warstwa biała: serek mascarpone wymieszaj z jogurtem greckim. Przezroczystą galaretkę rozpuść w szklance gorącej wody, dodaj ksylitol. Gdy galaretka ostygnie dodaj ją do masy serowo- jogurtowej i dokładnie wymieszaj. Dokładnie wymieszaną białą warstwę wstaw do lodówki na 15 minut. Tężejącą białą warstwę wylej na warstwę różową. Całość wstaw do lodówki na godzinę.
4. Góra: na koniec rozpuść w dwóch szklankach gorącej wody dwie malinowe galaretki, dodaj ksylitol. Odstaw do ostygnięcia na 15 minut a gdy galaretka zacznie tężeć, wylej ją na górę sernika. Posyp malinami. Ciasto wstaw do lodówki na całą noc.



Tajniki pięknej, kobiecej sylwetki bez liczenia kalorii.

Tajniki pięknej, kobiecej sylwetki bez liczenia kalorii.

Kończę liceum, idę na studia. Mam ok 21 lat kiedy pierwszy raz zaczynam myśleć o tym, że przydałoby się gdzieniegdzie odjąć, co nieco dodać. W szkole nigdy nie miałam większych problemów z wagą. Odżywiałam się źle ale zawsze byłam aktywna i lubiłam sport więc temat nadwagi czy otyłości nigdy mnie nie dotyczył. W czasach mojej edukacji nie mówiło o czymś takim jak mocne pośladki czy silne plecy. Temat tonusu mięśniowego, tkanki mięśniowej czy postawy ciała nie istniał. Byłeś albo gruby albo chudy. Na wfie biegaliśmy, skakaliśmy pajacyki albo graliśmy w zbijaka, nikt raczej nieszczególnie przejmował się tym, że jakieś dziecko się garbi, skarży na bóle w plecach albo ma problem z ustaniem na jednej nodze. Po 12 latach zajęć wychowania fizycznego pod okiem nauczyciela, któremu ufasz, trafiasz w końcu na studia, a tam już nic nie musisz. Mieszkałam w akademiku a tam wszyscy jedli źle, na ich tle i tak byłam jedną z lepiej prowadzących się dziewczyn, w końcu jadłam jakieś warzywa a nie tosty z Hohlandem i szynką. Nie narzekałam jakoś szczególnie na swój wygląd , problem był innej natury. Wtedy właśnie zaczęły się moje problemy z plecami. Pamiętam jak dziś, gdy jechałam autobusem na zajęcia, siedziałam przy oknie i celowo udawałam, że nie widzę stojącej obok starszej pani tylko dlatego, że  ból w dolnym odcinku lędźwiowym był nie do wytrzymania. Postanowiłam zapisać się na siłownię. Orbitrek, bieżnia, brzuszki na macie, rowerek, tak wyglądał cały mój repertuar. Czasem zrobiłam jakieś wykroki z 5 kg obciążeniem ale to rzadko, bałam się że mi mięśnie urosną. Do tego doszło zaniżone poczucie wartości spowodowane związaniem się z niewłaściwą osobą, zaburzenia odżywiania i niezdrowy stosunek do jedzenia i tym oto sposobem zaczęłam ważyć 49 kg. Proces przywracania mojego ciała i metabolizmu do zdrowia trwał parę lat i nie był prosty. Dziś jednak mogę pochwalić się tym, że ostatni raz byłam chora lata temu, nie pamiętam kiedy coś mnie bolało a na hasło "boję się,że urosną mi mięśnie" dostaję gęsiej skórki. Dlaczego kobiety powinny trenować siłowo? Już tłumaczę. Ale najpierw obalimy kilka mitów.

MIT: NIE TRENUJĘ Z CIĘŻARAMI BO BĘDĘ WYGLĄDAĆ JAK FACET
FAKT: Proces budowania masy mięśniowej u kobiet jest niezwykle trudny ze względu na estrogen, stymulujący żeńskie cechy płciowe. Wysoki poziom tego hormonu i niski poziom testosteronu odpowiedzialne są za to, że zbudowanie dużych, twardych mięśni zajmie kobiecie kilka lat, o ile w ogóle jej się to uda. Ponadto trzeba pamiętać o odpowiedniej diecie i regeneracji, połączenie tych trzech zasad jest warunkiem budowania mięśni.

MIT: ROBIĘ CARDIO BO CHCĘ SPALIĆ TKANKĘ TŁUSZCZOWĄ
FAKT: Trening siłowy potęguje spalanie tkanki tłuszczowej. Każdy dodatkowy kilogram masy mięśniowej powoduje przyspieszenie metabolizmu o mniej więcej 15 %.

MIT: NIE ĆWICZĘ Z CIĘŻARAMI BO BOJĘ SIĘ KONTUZJI
FAKT: Trening siłowy wpływa na stan kości i wiązadeł, co wiąże się z lepszą stabilizacją ciała i zmniejszeniem ryzyka kontuzji.


----------------------------------------------------------------------------

Najważniejsze fakty mamy za sobą. A teraz przejdźmy do głównego tematu dzisiejszego wpisu, czyli jak ćwiczyć, aby mieć piękną, kobiecą sylwetkę. Zdradzę Wam moje tajniki, które pomogły mi poczuć się pięknie we własnej skórze bez liczenia kalorii.

1. Trening siłowy, czyli wykonywanie ćwiczeń z obciążeniem. Pomaga on zwiększyć siłę, pomaga w spalaniu tłuszczu oraz pomaga utrzymać tkankę mięśniową na stałym poziomie. Możesz go wykonywać na ciężarze własnego ciała, na maszynach, z wolnym ciężarem lub łączyć wszystkie trzy formy w jednej jednostce treningowej. Osobiście jestem największą fanką treningu z gumami oporowymi i z wolnym ciężarem. Poniżej kilka moich ulubionych ćwiczeń na pośladki.

- monster walk (marsz bokiem z mini-band), 3 serie po 10m w prawo/lewo.
Doskonałe ćwiczenie na rozgrzewkę, aktywujące mięsień pośladkowy średni, który pomaga nam w stabilizacji miednicy. Wykonanie: stań na szerokość bioder, następnie wypchnij pośladki w tył, aby utrzymać pozycję pochyloną przez całe ćwiczenie. Wywołaj rotację zewnętrzną w biodrach rozciągając kolanami mini-banda i wykonaj krok do boku, następnie wolno dostaw drugą nogę do rozstawu startowego.Trzymaj mocno wciągnięty brzuch i staraj się utrzymywać pionowy piszczel w stosunku do podłoża (kolano nie idzie do przodu). Pamiętaj, że kolano nie może zapaść się do środka podczas żadnego kroku!

- wznosy bioder jednonóż. 3 serie po 10 powtórzeń
Ćwiczenie rozgrzewkowe aktywujące pośladek oraz grupę kulszowo-goleniową
Wykonanie: Leżąc na plecach przyciągnij jedno kolano to klatki, płóż na nim ręce, następnie unieś biodro w górę odpychając się stopą od ziemi. Pamiętaj również, o pchaniu kolana do klatki i pchaniu rąk na kolano, dzięki czemu stworzysz większe napięcie w korpusie i aktywujesz mięśnie zginaczy bioder. Zanim zaczniesz unosić biodro, wciągnij mocno brzuch (schowaj żebra), aby utrzymać neutralną krzywiznę kręgosłupa.

- wznosy bioder obunóż ze sztangą. 3 serie po 10 powtórzeń
 Ćwiczenie budujące mięsień pośladkowy.
Wykonanie: w leżeniu na plecach ustaw sztangę na wysokości kolców biodrowych, następnie wypchnij ją do góry biodrami odpychając się stopami od ziemi. Zwróć uwagę, aby nie wychodzić biodrami za wysoko i nie przeprostowywać odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Pamiętaj o mocnym zaangażowaniu mięśni brzucha, zwłaszcza gdy biodra są w górze

- martwy ciąg. 3-4 serie po 8-10 powtórzeń.
Wykonanie: ustaw stopy na szerokość miednicy, wypchnij mocno biodra w tył i złap sztangę tak, aby tworzyła jedną linię z twoimi łopatkami. Mocno złam gryf, wywołując tym samym spięcie w mięśniach górnej części grzbietu oraz brzucha, następnie wciągnij ją na siebie odpychając się nogami od ziemi.Ruch skończ mocnym dopięciem pośladków, następnie opuść sztangę na ziemię trzymając ją jak najbliżej ciała.

- przysiad bułgarski. 3 serie po 8-10 powtórzeń na lewą i prawą nogę.
Ćwiczenie budujące pośladkowy większy oraz korzystnie wypływające na mięśnie zginaczy bioder.
Wykonanie: trzymając jedną nogę na podwyższeniu, pochyl delikatnie tułów tak, aby był przedłużeniem nogi zakrocznej. Zacznij powoli schodzić w dół,  trzymając pochylenie tułowia i nie tracąc napięcia w korpusie. Pamiętaj, aby przy wstawaniu używać nogi z przodu i nie pozwalaj, aby kolano zapadło się do środka.

2. Zdrowy stosunek do jedzenia. Tym razem nie chodzi o udzielenie konkretnych porad żywieniowych, chodzi o Twój stosunek do jedzenia i kondycję psychiczną. Lata pracy nad sylwetką nauczyły mnie jednego: nie jesteś w stanie dobrze wyglądać jeśli w Twojej głowie źle się dzieje. Nasze ciało jest ściśle połączone z mózgiem, zadbanie o swoje relacje z pożywieniem stanowi podstawę budowania sylwetki. Zarówno kompulsywne objadanie jak i obsesyjne liczenie kalorii nie są dobrym środkiem do osiągnięcia celu. Wiele czasu zajęło mi dojście do momentu, kiedy nie żałuję zjedzenia fast fooda a cieszę się chwilą, nie mam też problemu z odmówieniem sobie pokusy. Osiągnięcie owego "złotego środka" to kwestia indywidualna. W moim przypadku jest to dieta oparta głównie na warzywach, białym mięsie, jajkach i węglowodanach złożonych. Porcja posiłku? Tak, żeby się najeść. Nie wyobrażam sobie trenowania i funkcjonowania "na głodzie". Nie liczę kalorii, nie ważę posiłków ale dzięki temu, że jem mało białego cukru nie czuję głodu między posiłkami. Kiedyś po każdym posiłku chciało mi się zjeść coś słodkiego, był to efekt nieprawidłowej diety. Dziś moja żelazna zasada brzmi: dobrze zacznij dzień. To podstawa! Jajecznica na maśle klarowanym, łosoś z twarożkiem czy jajko w awokado to ulubione propozycje białkowo tłuszczowe. Świetną opcją są też wytrawne gofry, omlet albo owsianka. Nie jesteś w stanie wypić porannej kawy bez cukru? Zastąp go łyżeczką miodu ekologicznego. Postaw na `słodyczowe` zamienniki. Na naszym blogu, w zakładce Przepisy, znajdziesz mnóstwo pomysłów na oszukane ciasteczka, batony i czekoladki, które dostarczą Ci wartości odżywczych . Dzięki temu bardzo skutecznie oszukasz swój mózg, spragniony Oreo i Milki. Przychodzi wieczór, Ty pracujesz przy komputerze a serce podpowiada Ci `chcę Ptasie Mleczko`. Co robisz? Żelazna zasada: zawsze masz przy biurku coś do picia. Lemoniada, woda, herbata albo wszystko na raz. Dodatkowo możesz przegryzać małe marcheweczki, jabłko, jagody, truskawki czy seler naciowy. To skutecznie odpędzi Twoje myśli od cukru. Jaką słodkość wybrać, aby nie wywołała ona lawiny pożerania wszystkiego co się rusza? Orzechy w gorzkiej czekoladzie (kilka a nie całe opakowanie!), suszone daktyle, batonik musli. Opanowanie ochoty na słodkie a tym samym powstrzymanie skoku insuliny są podstawą zdrowego stosunku do jedzenia.  Natomiast podstawą wyeliminowania jakiegokolwiek problemu jest pogodzenie się z faktem, że on nas dotyczy. Mechanizmy obronne człowieka bywają bardzo silne, dużo łatwiej jest uznać, że ma się problemy hormonalne, słabą genetykę czy alergie pokarmowe niż zaakceptować fakt, że powodem tycia jest brak silnej woli. Głównym czynnikiem, odpowiedzialnym za odczuwanie głodu jest poziom glukozy, regulowany przez insulinę wytwarzaną przez komórki beta w trzustce.  Uzależnienie od cukru to coraz większy problem. Ilość cukrów prostych w diecie to jeden z głównych czynników wpływających na kondycję naszego ciała. Spożywanie produktów o wysokim indeksie glikemicznym (nie tylko słodycze ale również fast foody, białe pieczywo, białe makarony) powoduje, że stężenie glukozy we krwi wzrasta, co jest głównym bodźcem wytwarzania się insuliny. Rolą insuliny jest usunięcie glukozy do komórek naszego ciała, co obniża poziom cukru. Te skoki insuliny są odpowiedzialne za fakt, że chwilę po posiłku znowu jesteś głodna. Zmodyfikuj swoje posiłki i zadbaj o ich regularność, a problem podjadania przestanie Cię dotyczyć.

W PIGUŁCE:
1. Wyznacz sobie pory posiłków przyzwyczajając tym samym organizm do tego, o której godzinie ma się robić głody.
2. Jedz białko, które trawi się wolniej niż inne mikroskładniki. Po jego spożyciu dłużej czujemy się pełni.
3. Nie myl przerwy od pracy/nauki z głodem.
4. Gdy czujesz się znudzony zamiast zaglądać do lodówki porozmawiaj z kimś, posłuchaj muzyki, włącz ulubiony serial lub idź na spacer.
5. Nie jedz w trakcie nauki, siedząc przy biurku lub przy komputerze. Jedząc i nie przerywając pracy czujemy się mniej pełni i zjadamy dwa razy więcej.
6. Wieczorne podjadanie to nasz największy ból. Jak z tym walczyć? Zamiast myszkować po kuchni i zaglądać do szafki co piętnaście minut zaparz sobie zielonej herbaty, pij wodę z lodem, cytryną, miętą lub ogórkiem, chrup marchewkę.
7. ZŁOTA RADA- zaraz po posiłku myj zęby pastą o bardzo wyrazistym miętowym smaku. Kubki smakowe nieco się uciszą po porządnej dawce mięty.

3. Kondycja psychiczna. Gdy poziom hormonu stresu przez długi czas ma wysokie stężenie, może to doprowadzić do poważnych zmian w Twoim zdrowiu (więcej na temat pozytywnego wpływu kortyzolu w kolejnym poście). Najkorzystniejszy jest stan, gdy wyrzut kortyzolu jest wysoki ale krótkotrwały. Pomaga to np, podczas treningu, należy jednak zadbać o to, aby poziom ten obniżył się po zakończeniu ćwiczeń. Paradoksalnie, problem niszczącego wpływu kortyzolu dotyczy najczęściej osób obsesyjnie trenujących, skrupulatnie liczących kalorie i odchudzających się notorycznie. Zbyt restrykcyjne podejście do tematu zdrowego trybu życia potrafi mieć odwrotny wpływ. Przetrenowanie, jedzenie zbyt małej ilości kalorii, stresująca praca i późne kładzenie się spać mogą spowodować, że ten znienawidzonych tłuszczyk na brzuch czy drugi podbródek zamiast się skurczyć, będzie jeszcze większy. Brak umiejętności radzenia sobie z napięciem to poważny problem, dotyczący wielu z nas. Zadbaj więc o to, aby zminimalizować ilość stresu w swoim życiu. Masaż, basen, suplementacja, relaks na świeżym powietrzu czy spacer po górach nie tylko pomogą Ci obniżyć poziom kortyzolu ale sprawią, że szybciej osiągniesz zamierzone cele treningowe.  przypomnij sobie sytuację z dzieciństwa, kiedy ktoś rzucał w Ciebie kasztanami a Ty musiałaś uciekać ile sił w nogach. Albo wtedy, gdy dziewczyna ze starszej klasy szarpała Cię za włosy i trzeba było się bronić. Nagle okazywało się, że odczuwasz gwałtowny napływ energii, przyspiesza bicie serca i nie czujesz bólu. W ten sposób nasz organizm przygotowuje się do stanu walki albo ucieczki. W sytuacjach stresowych przestajemy myśleć twórczo, bo glukoza z mózgu zostaje przekierowana do mięśni, sięgamy więc po głęboko zakorzenione schematy, wynikające z naszej natury. Mówiąc prościej, pamięć przełącza się na tryb `roboczy`, stąd tak często nie myślimy logicznie w sytuacjach, gdzie potrzebujemy największej mobilizacji. Środowisko, od początku istnienia człowieka, stawiało nas w sytuacjach, kiedy umiejętność przetrwania decydowała o dalszych losach. Choć czasy się zmieniły i dziś nikt nie wybiera się z harpunem na miasto w polowaniu na mięcho, to pewne mechanizmy pozostały niezmienne. Reakcja na niebezpieczeństwo powoduje, że do naszego organizmu (prócz adrenaliny i testosteronu) uwalnia się z kory nadnerczy hormon stresu, czyli kortyzol. Obecność kortyzolu ma ważny wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu. Jest to temat bardzo szeroki i złożony, a określenie go mianem hormonu dobrego albo złego jest dalece niesłuszne. Dziś jednak skupimy się na tych negatywnych skutkach, spowodowanych jego nadmiarem. Czynników zwiększających poziom hormonu stresu jest sporo. Najważniejsze z nich to: niedobór snu, ilość kofeiny w diecie, intensywne i długotrwałe treningi, chroniczny stres i traumy, infekcje wirusowe, anoreksja, bulimia, głodówki, niedożywienie. Nie bez powodu mówi się że stres jest jak kajdanki, tyle że noszone w sercu. Jego nadmiar odbija się na naszym wyglądzie i funkcjonowaniu. Jaki konkretnie wpływ stałe wysokie stężenie tego hormonu ?
- ma silne działanie kataboliczne, powodujące rozpad białka. Niszczy naszą tkankę mięśniową, której komórki rozpadają się do najprostszych składników, łatwo przyswajanych (aminokwasy, glukoza) przez nasz organizm
- zmiany w budowie ciała. Choć sam hormon stresu potrzebuje energii, to w pierwszej kolejności pozyska ją z tkani mięśniowej. Nadmiar kortyzolu hamuje spalanie tkanki tłuszczowej z obszarów krytycznych (brzuch, boczki), twarzy, szyi, karku.
- zaburzenie metabolizmu.  Nadmiar kortyzolu zaburza wrażliwość tkanek na sygnały nadawane przez insulinę. Sytuacja, gdzie nadmiar hormonu stresu łączy się z dietą bogatą w węglowodany może prowadzić do bardzo niebezpiecznych stanów rozwoju otyłości, cukrzycy, nowotworów, miażdżycy.
- zaburzenia nastroju, depresja
- bezsenność. Chroniczny stres wpływa na stan i jakość snu. Jak wiadomo regeneracja jest niezwykle ważna, ponieważ to wtedy nasz organizm odbudowuje tkanki. Kiedy więc śpimy niewystarczająco,  upośledzamy procesy regeneracyjne a tym samym metabolizm.


Tyle ode mnie na dzisiaj, jestem bardzo ciekawa czy dotrwałyście do końca no i czy wpis okazał się dla Was przydatny. Chętnie poruszę interesujące Was tematy w następnych postach także czekam na Wasze pytania/reakcje/komentarze. Jeśli piszę niezrozumiałym językiem to również proszę o informację, w następnych postach postaram się bardziej zrozumiale opisywać pewne zjawiska.

Miłego wieczoru !
Pół tony karmy dla Twojego schroniska ! Akcja charytatywna.

Pół tony karmy dla Twojego schroniska ! Akcja charytatywna.

ZGARNIJ PÓŁ TONY KARMY DLA SCHRONISKA W TWOJEJ OKOLICY !

Nie samym sportem człowiek żyje, naszą drugą największą miłością są zwierzęta. Razem z firmą Iams Polska chciałybyśmy przekazać ... PÓŁ TONY WYSOKIEJ JAKOŚCI KARMY, tworzonej przez specjalistów do spraw żywienia zwierząt i przy współpracy z lekarzami weterynarii 

🐶🐱

Pomóżcie nam wybrać schronisko, które odbierze nagrodę dla swoich pupili. Jak ?
W komentarzu pod tym postem na naszym fanpage ---> klik ! napisz, które polskie schronisko jest według Ciebie najbardziej potrzebujące. Upewnij się, że nazwa tego schroniska nie widnieje jeszcze w komentarzach. Jeśli już ktoś je wytypował - zostaw po tym komentarzem swój like!
Psiaki ze schronisk w małych i ubogich gminach zasługują na naszą pomoc tak samo, jak te którym przyszło mieszkać w lepiej prosperujących placówkach. Komentarz z największą ilością polubień wygrywa ! 
Czekamy na Wasze komentarze od dziś, aż przez równe dwa tygodnie. 
Wyniki ogłosimy 19 lipca.
Udostępnij posta na swojej tablicy !!!!!!!!!
Dobro zawsze wraca.

Czy karma tej firmy jest dobra?
 Karma od IAMS zapewnia Twojemu  zwierzęciu pełnoporcjowe i zbilansowane pożywienie, zawierające wysoki poziom białka pochodzenia zwierzęcego i niepowtarzalny smak. Pomaga wspierać witalność Twojego zwierzęcia i pozwala mu okazywać prawdziwą osobowość na co dzień. Podaruj swojemu zwierzęciu smakowite pożywienie, które pokocha, zawierające niezbędne składniki odżywcze, których potrzebuje. Wszystko to od zaufanej marki posiadającej 70. lat doświadczenia w żywieniu zwierząt domowych. Żadnych kompromisów.

Jak wpływa na zwierzaki ?
- tauryna odżywia ich serce
- kwasy tłuszczowe Omega 3 i 6 wspierające zdrową skórę i sierść
- mieszanka przeciwutleniaczy z Witaminą E wspieraja  układ odpornościowy


Główny partner akcji :

Siła kobiety.

Siła kobiety.

Ile czasu zajmie Ci wymienienie pięciu swoich wad ? Przypuszczam, że mniej niż 10 sekund. Ile z tych wad odnosi się do Twojego wyglądu ? Obstawiam, że ponad połowa. Ile razy złapałaś się na tym, że pozazdrościłaś innej faceta, mieszkania albo buźki jak z obrazka? Wiele razy. Jak często karmisz się marzeniami, że Twoje życie ulegnie całkowitej przemianie za sprawą przypadkowego zrządzenia losu? Codziennie, przyznaj to. Czy nie jest tak, że to my same świadomie się unieszczęśliwiamy skupiając uwagę na brakach lub nierealnych scenariuszach, choć wokół nas toczy się tyle pięknych prawd? Przyjemna jest prawda o tym, że masz swój przytulny dom, w którym każdego ranka pijesz kawkę z ulubionego kubka. Masz faceta, który pomimo Twojego trudnego charakteru zawsze wybierze Ciebie. Pewnie masz też swoją własną misję, ona umożliwia Ci robienie rzeczy nierealnych. Kiedy się śmiejesz to zarażasz, kiedy milczysz to też wiesz po co. Każdego dnia masz milion powodów do radości. Pamiętasz o nich ? Twoja rzeczywistość ma sto bajkowych elementów, choć może różnić się od netflixowego filmu dla nastolatków. Tutaj najprzystojniejszy w szkole kapitan drużyny futbolistów nie zakocha się w kujonce, może nikt w nocy nie rzuci kamieniem w Twoje okno, chcąc porwać Cię na nocną randkę nad brzegiem oceanu. Ale najszczęśliwsi ludzie to tacy, których życiorys nie nadaje się do stworzenia kasowego filmu. Szczęście to stabilizacja i spokój ducha. Spokój to największa siła kobiety.
Zdjęcia wykonane w magicznym ogrodzie o nazwie Ogród Pełen Lawendy. Mała miejscowość Ostrów pod Krakowem słynie z tego, że raz w roku przez okrągły miesiąc można zachwycać się urokami natury w postaci kwitnącej lawendy, której zapach i kolor kradnie serca wszystkich zwiedzających. Jeśli szukasz ciekawej miejscówki na nietuzinkowe zdjęcia, koniecznie dopisz do swojej listy tego typu miejsce. Proponujemy wybierać godziny poranne, najlepiej o wschodzie słońca. W ciągu dnia i o zachodzie jest tak wielu turystów, że ciężko jest cyknąć upragnioną fotkę. Ciekawostką jest to, że lawendy nienawidzą.... komary ! Można więc do woli rozkoszować się pięknem krajobrazu, bez potrzeby psikania się chemicznymi substancjami :)
Słoneczna Sycylia.

Słoneczna Sycylia.

Każdy z nas ma takie miejsce, które pamięta ze szkolnych podręczników i do którego marzy mu się pojechać. Przez cały okres szkolny uwielbiałam pierwszy rozdział historii naszej kultury jakim jest epoka starożytności i choć rzymskiego koloseum jeszcze nie widziałam, to swoje zainteresowanie tematem uważam za w pełni zrozumiałe. W szkole uczono nas o greckiej kolonizacji i wojnach punickich pomiędzy Republiką Rzymską a Kartaginą, a o mafii sycylijskiej nakręcono niejeden film. Siłą rzeczy każdy z nas jest w stanie za pomocą skojarzeń powiedzieć kilka sensownych zdań na temat tego bogatego historycznie regionu. Sycylia, czyli największa wyspa Morza Śródziemnego z siedzibą w Palermo. Kojarzymy ją z czynnym wulkanem Etna, Syrakuzami, caponatą, pistacjami i pizzą sycylijską. Choć mnie było dane poznać jedynie mały strzępek tej magicznej wyspy to mam nadzieję, że skutecznie zachęcę Was do podróżowania w tym kierunku. Wyprawa na Sycylię była decyzją spontaniczną. Bilety kupiliśmy z dnia na dzień, hotele rezerwowaliśmy intuicyjnie i nawet nie zdążyliśmy zapatrzeć się w porządny przewodnik. Mimo tak pochopnych wyborów śmiało mogę stwierdzić, że to jedno z najpiękniejszych miejscem, jakie dotąd zwiedziłam.

TAORMINA
Po wylądowaniu w Katanii wypożyczyliśmy auto i ruszyliśmy w kierunku naszego miejsca docelowego, oddalonej o 55 km Taorminy. Do celu prowadzą powykręcane i strome serpentyny, ale towarzyszące widoki w stu procentach rekompensują komfort jazdy. Ta niewielka miejscowość położona na zboczach góry Monte Tauro jest kwintesencją Sycylii i każdego roku ściąga miliony turystów z całego świata, głównie za sprawą filmowego krajobrazu. Wyobraź sobie stromą, wiszącą nad turkusowym morzem skałę. Na skale tej mieści się urokliwe miasteczko, pełne kwiatów ogrody, dzika roślinność i majestatyczne budowle sprzed naszej ery. To właśnie jest Taormina. Zatrzymaliśmy się w Residence Terra Rossa, czyli wakacyjnych apartamentach z basenem i widokiem na bajkową Wyspę Piękną (Isola Bella), nazywaną też perłą morza jońskiego. Ta maleńka, bezludna wyspa z niewielkim pałacem i ogrodami sprawiła, że swój każdy poranek rozpoczynałam od zachwycania się krajobrazem. W końcu sam Goethe pisał o Taorminie, że to "największe dzieło sztuki i kultury". Poranna kawka z widokiem na budzące się do życia wybrzeże rekompensowała mi fakt, że nasze hotelowe śniadanie (w ogóle!) nie uwzględniało warzyw. Przyzwyczajona do swoich zwyczajów musiałam na te trzy dni przestawić się na rogaliki z dżemem i czekoladą, popijane sokiem pomarańczowym.

Historyczna część miasta, czyli górna część Taorminy, skupiona jest wokół głównej ulicy Corso Umberto, będącej pomieszaniem różnorodnych stylów. Mamy tu budynki z czasów arabskich, pamiętające panowanie Normanów czy późniejsze zabudowania gotyckie i barokowe. Do zabytkowej części miasta dostajesz się po przekroczeniu kamiennej bramy Porta Messina (brama mesyńska) a wychodzisz mijając bramę katańską (Porta Catania). Zabytki, które koniecznie trzeba odhaczyć przekraczając próg kamiennej bramy to Pałac Corvaja, kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej i oczywiście Plac IX Kwietnia (Piazza IX Aprille), będący jednocześnie tarasem widokowym na Etnę i wybrzeże. Ruszając dalej dojdziesz do Placu Katedralnego wraz z Katedrą św. Mikołaja i barokową fontanną. Jednak bezapelacyjnym numerem jeden na liście zabytków obowiązkowych jest Teatr Antyczny, mieszczący się przy Via Teatro Greco. W dużej części zbudowano go z cegły, co wskazywałoby na to, że powstał w czasach rzymskich ale jego układ zgodny jest z kanonami greckiej architektury. To drugi co do wielkości obiekt tego typu na Sycylii ale malownicze widoki, jakie rozpościerają się za tylną ścianą sceny czynią go najpiękniejszym. Widownia antycznego teatru w dużym stopniu odczuła upływający czas, za to mury prezentują się świetnie. Teatr zachował doskonałą akustykę, w związku z czym po dziś odbywają się tam koncerty, spektakle i festiwale. Wąskie uliczki historycznego miasta przeplatają się ze sklepikami z pamiątkami i drogimi butikami. Możemy tu kupić sycylijski symbol jakim jest kolorowa, ceramiczna głowa Maura (Testa Di Moro) albo klapki Chanel z najnowszej kolekcji. Historia przeplata się ze snobizmem, klasyka z luksusem a gustowne pamiątki z przaśnymi, chińskimi fartuszkami z motywem nagiej kobiety.

Urokliwe plaże, lazurowe wody Morza Jońskiego, historyczne budowle i dymiąca Etna w tle to wrażenia warte każdej ceny. Wiedzą o tym właściciele restauracji, knajp i hoteli, co wiąże się z wyśrubowanymi cenami. Zwabieni muzyką na żywo do Caffe Wunderbar przy Placu IX Kwietnia, za jedno espresso zapłaciliśmy 11 euro. Później się okazało, że rozsiedliśmy się w jednej z najdroższych miejscówek w Taorminie. Jeśli więc nie należysz do grona tych turystów, którzy mogą sobie pozwolić na wydawanie bez liczenia to radzę sprawdzić ceny zanim zasiądziesz w urokliwej knajpce. W dolnej części miasta, skupionej wokół plaży, zjesz taniej i wcale nie gorzej. Polecam Ristorante Da Giovanni, gdzie za 11 euro dostaniesz przepyszny makaron w towarzystwie bajkowego widoku na magiczną wysepkę. Jeśli marzy Ci się drink na leżaku z widokiem na morze, trzeba za to (niestety) dodatkowo zapłacić. W Polsce przywilej  korzystania z barowych leżaków jest zwykle wliczony w cenę, w Taorminie płacisz dodatkowe 7 euro od osoby. Idąc do włoskiej restauracji nie zapominaj również o zwyczaju płacenia coperto, o czym pisałam już relacjonując Wam wyjazd do Toskanii.

Średnie ceny w Taorminie:
pizza - 10 euro
drink Aperol Spritz - 7 euro
kawa - 2.5 euro
duże piwo - 5 euro
makaron z owocami morza - 12 euro
Tiramisu - 6 euro

BASEN WENUS 
Pogoda delikatnie pokrzyżowała nam plany i zamiast wygrzewać się na leżaku przy basenie musieliśmy odbyć podróż w stronę słońca. Pogoda w Taorminie w trakcie drugiego dnia naszego pobytu nie zapowiadała się ciekawie, trzeba więc było uruchomić aplikację w telefonie i znaleźć takie miejsce, gdzie moglibyśmy spokojnie rozkoszować się pięknem Sycylii. Cóż, takie uroki wyspy. Raz słonce a raz deszcz. W tym momencie sprawdza się opcja podróżowania autem z wypożyczalni, jesteś niezależny i gotów do drogi o każdej porze. Naszym celem było Capo Milazzo, przylądek wysunięty w Morze Tyrreńskie. Po spędzeniu około półtorej godziny w aucie przywitało nas parzące słońce i bezchmurne niebo. Dumnie z siebie rozsiedliśmy się w pobliskiej knajpce i zamówiliśmy Aperolka. Ku naszemu zdumieniu okazało się, że kelnerką w tym barze jest dziewczyna z Polski. Wykorzystaliśmy więc okazję, chcąc dowiedzieć się jak najwięcej na temat wartych odwiedzenia punktów i tym oto sposobem znaleźliśmy się w najpiękniejszym miejscu, w jakim kiedykolwiek byłam. Wyobraź sobie oddzieloną od morza wąskim fragmentem skał lagunę, gdzie woda jest krystaliczna i niemalże gorąca. Po dnie chodzą małe kraby, co jakiś czas przepływają ławice kolorowych rybek a całość otacza egzotyczna zieleń w postaci kwitnących oleandrów, opuncji i ogromnych agaw. To właśnie jest Basen Wenus (Piscina di Venere). Wydrążony w skale naturalny basen to bez wątpienia sceneria, która mogłaby posłużyć do nakręcenia filmu w stylu "Niebiańska Plaża". Sama droga do tego miejsca jest niezwykła. Mijasz wydrążony w skale kościół, gaje oliwne a na koniec kamienne schody, otoczone stromym klifem. W podróży towarzyszą Ci skrzeczące mewy i wygrzewające się w słońcu jaszczurki a w tle widać wyspę wulkaniczną. Mityczna Afrodyta wyłoniła się z morskiej piany na na Cyprze, może jej rzymska odpowiedniczka przyszła na świat właśnie w okolicach Piscina di Venere? Tego nie wiem, ale myśląc o narodzinach bogini piękna i miłości mam przed oczami scenerię, jaką widziałam właśnie w Basenie Wenus.

PODSUMOWUJĄC
Jeśli mogłabym wybierać, to swoją pierwszą w życiu podróż do Włoch rozpoczęłabym właśnie od zwiedzenia Sycylii. Piękny, słoneczny region, w którym czas płynie wolniej. Nie będę się rozwodzić nad plusami bo zdjęcia powyżej mówią same za siebie. Minusy? Zdecydowanie ceny. Przygotuj się za to, że idąc do restauracji wydasz średnio dwa razy tyle, ile wydajesz w polskiej restauracji. Ponadto pogoda jest dość zmienna. Z parzącego upału w ciągu jednej godziny może zrobić się pochmurnie i deszczowo, ale takie uroki wyspy. Jadąc na Sycylię koniecznie weź ze sobą: kapelusz przeciwsłoneczny, porządny aparat i delikatny luz w walizce, żeby można było przywieźć ze sobą przepyszne wino, oliwki albo suszone pomidorki.




Copyright © 2014 siostry bukowskie. , Blogger